wtorek, 9 lutego 2016
czwartek, 4 lutego 2016
Spotkanie DKK - "Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić" Sławomir Hanak
O dwóch, różnych światach
dziewczyn i chłopaków rozmawialiśmy
podczas styczniowego spotkania DKK „Książkołaki”. Temat wzbudził wiele
emocji wśród klubowiczów, a wszystko za sprawą książki Sławomira Hanka –
„Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić”, wydanej przez wyd. Skrzat. Lektura okazała się pretekstem do rozmów o
relacjach rówieśniczych w szkole i w domu. Okazało się, że autor świetnie i prawdziwie
pokazał dwie strony medalu, dwie perspektywy, zachowując jednak obiektywizm.
W jednym z wywiadów autor
opowiada o tym jak zostałam pisarzem:
„Zacząłem już w podstawówce. Pierwsza „powieść” wypełniła cały
60-kartkowy zeszyt. Były nawet ilustracje! Kilkuletnia działalność w zespole
„SPIRALA” zaowocowała kilkudziesięcioma tekstami. Nawet w wojsku
stworzyłem kabaret, który zdołał wystawić pełny, półtoragodzinny program. Przez
całe życie pisałem okolicznościowe wiersze i toasty. Do prawdziwego
zmierzenia się z prozą nakłoniła mnie moja, wówczas ośmioletnia, córka. Pewnego
dnia zwróciła się do mnie słowami: „tato, mógłbyś dla mnie napisać książkę”. No
więc się zawziąłem i napisałem.” [(http://www.raciborz.com.pl/s-hanak-o-dziewczynach-i-chlopakach-w-swojej-ksiazce,30517.html)]
Oprócz pisania interesuje się
lotnictwem, a w wolnym czasie uprawia
bonsai. Inspiracje autor czerpie z życia, z opowieści swojej córki, a także z
własnej wyobraźni. W swojej książce ukazał dwa światy, które nieustannie
rywalizują ze sobą, ale tak naprawdę uzupełniają się. Poznajcie Martynę i Smalca – trzecioklasistów, którzy tworzą dwa,
zwalczające się obozy – dziewczyn i chłopaków.
Zabawne przygody dzieci zostają
przedstawione z dwóch perspektyw – Martyny i jej przyjaciółek, które
nieustannie podejrzewają bandę Smalca o wymyślanie coraz to nowych
niebezpiecznych intryg. Już na pierwszych stronicach narratorzy jasno określają
na czym polega bycie dziewczyną i chłopakiem, podkreślając niezrozumienie dla
drugiej strony. Smalec uważa, że jego
koleżanki są słabsze, płaczliwe i „jedyne,
co je interesuje, to jakieś dziecinne naklejki, kolorowe gumki, spinki i inne
ozdóbki, a niektóre to nawet jeszcze gadają o lalkach” (s. 9). Dziewczyny
również nie oszczędzają męskiego grona w swoich przemyśleniach: „W głowach im tylko głupoty. Nic, tylko by
ganiali, wrzeszczeli i łazili po drzewach. (…) Oni są tacy dziecinni. Nie
wiedzą nawet, kim chcą być w przyszłości” (s.8 -9). Wzajemna niechęć jest przyczyną wielu
zabawnych i humorystycznych sytuacji, spisków i pomyłek. Zarówno Smalec i jego
ekipa jak i obóz Martyny wyciągają pochopne wnioski, a nieustanne
podsłuchiwanie drugiej strony rodzi wiele konfliktów i niespodzianek. Czy uda
się pogodzić zwaśnione obozy? Czy dziewczyny udaremnią plany wysadzenia szkoły
przez chłopców? Czy znajdą jednak wspólny język?
Budowanie muru niechęci między
dziewczynami i chłopakami bierze się tak naprawdę ze stereotypów, nieznajomości
tej drugiej płci. Gdy Smalec, czyli Grzesiek i jego koledzy poznają bliżej swoje
koleżanki, rozmawiają z nimi, przekonują się, że dziewczyny są do nich podobne,
mogą mieć ciekawe zainteresowania jak Martyna, która chce zostać archeologiem i
uwielbia wspinać się po drzewach. Smalec natomiast to zapalony wielbiciel
lotnictwa i jego historii, a jego opowieści wzbudzają szacunek w Martynie.
Dużym plusem powieści jest jej
szata graficzna imitująca zeszyt w linię, czyli taki szkolny notatnik czy
pamiętnik, w którym bohaterowie opisują zabawne przeżycia i przygody. Narracja
Martny i Smalca również zostaje zróżnicowana przez wybór odpowiedniej czcionki.
Język powieści jest prosty, a kreacje
postaci są zabawne, wzbudzające sympatię w czytelniku.
Klubowicze zgodnie przyznali, że
w ich środowisku rówieśniczym również powstają obozy dziewczyn i
chłopaków. Dzieci przytaczały zabawne
sytuacje z życia, podkreślając jednak, ze nie można innych oceniać ze względu
na stereotypy czy płeć. Wspólnie wypisaliśmy cechy charakterystyczne bohaterów
książki Sławomira Hanaka, pokazując ich wady i zalety.
To nie koniec przygód Smalca i Martyny, autor pokusił się o
napisanie drugiej części ich niezwykłych przygód – „Dziewczyny i chłopaki.
Właściwe podkreślić”. Książka Sławomira
Hanaka to świetna propozycja dla każdego, kto chce poznać ten drugi, wydawałoby
się całkowicie inny, pokręcony świat przeciwnej płci.
*Fragment wywiadu „S. Hanak o dziewczynach i chłopakach w
swojej książce” pochodzi ze strony: http://www.raciborz.com.pl/s-hanak-o-dziewczynach-i-chlopakach-w-swojej-ksiazce,30517.html
*Cytaty z książki S. Hanak, Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić,
wyd. Skrzat, Kraków 2013.
piątek, 22 stycznia 2016
Spotkanie DKK - "Afryka Kazika" Łukasz Wierzbicki
Ostatnie spotkanie Dyskusyjnego klubu książki dla dzieci
„Książkołaki” w roku 2015 było doskonałą okazją do podsumowania
działalności i nagrodzenia uczestników, którzy wykazali się wyjątkowym
zaangażowaniem oraz frekwencją. Do najbardziej aktywnych klubowiczów
należały w mijającym roku: Hanna Oleksiewicz, Nina Karbarz, Olga Maciąg,
Wiktoria Wojtanowicz. W trakcie naszych spotkań przeczytaliśmy i
omówiliśmy aż 14 tytułów, których listę oraz recenzje można zobaczyć na
naszym blogu: http://ksiazkolaki-dkk.blogspot.com/ .
Książką omawianą w grudniu była powieść Łukasza Wierzbickiego „Afryka Kazika”.
Autor zabiera młodych czytelników w podróż po „Czarnym Lądzie” śladami
niezwykłego podróżnika Kazimierza Nowaka, który jako pierwszy
przemierzył Afrykę rowerem. O tej mało znanej, ale ważnej postaci autor
wspomina:
„Kazimierz Nowak pragnął posyłanymi do polskich gazet reportażami i
fotografiami z podróży zarobić na utrzymanie mieszkającej w Poznaniu
rodziny, żony Marysi i dwójki dzieci: Elżbiety i Romualda. Pociągiem udał się do Rzymu, stamtąd rowerem do Neapolu,
statkiem przeprawił się przez morze do Afryki. W listopadzie 1931 roku
ruszył do Trypolis na południu w głąb afrykańskiego lądu. Na swym
szklaku spotkał egzotyczne plemiona Tuaregów, Szilluków, zwiedzał
kopalnie złota, zaprzyjaźnił się z wychowanym w wiosce misyjnej Remo,
gościł na dworze króla Rwandy, w lasach równikowych wspólnie z Pigmejami
polował na słonie, wspinał się ku ośnieżonym szczytom Gór Księżycowych”
(s. 163-164).
„Afryka Kazika” to oparta na faktach historia o niezwykłym
człowieku, który w latach 30. XX wieku postanowił wyruszyć w daleką
podróż, powrócił do Polski dopiero po pięciu latach. Choroba nie
pozwoliła mu jednak wydać książki o jego niezwykłej wyprawie, a śmierć
pokrzyżowała plany dalszych podróży. Łukasz Wierzbicki po raz pierwszy
usłyszał o Kazimierzu Nowaku od dziadka, zafascynowany historią
postanowił odszukać dokumenty, listy oraz reportaże podróżnika.
Pokłosiem poszukiwań była książka „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd.
Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931 – 1936”.
„Afryka Kazika” to opowieść dla najmłodszych, bogata w kolorowe
ilustracje oraz mapę, na której można prześledzić szlak podróży Kazika.
Opisane przygody pokazują codzienne zmagania z klimatem, trudnymi
warunkami, dzikimi zwierzętami, chorobą czy pustynią. Kazik, główny
bohater spotyka na swojej drodze różnych ludzi: wojowników, czarownika,
ludożercę, uczestników karawany. Każda z tych postaci wzbogaca naszego bohatera o nowe doświadczenia, opowieści
o afrykańskich zwyczajach i tradycjach. Kazik to podróżnik otwarty,
chętny do rozmowy, słuchający tubylców. Jego postawa imponuje, ponieważ
nie próbował narzucać innym swojego zdania, poglądów, kultury, ale z pokorą uczył się nowych rzeczy. Nie szukał złota, skarbów, ale pragnął
jak najlepiej oddać afrykański klimat, opowiedzieć o nieznanym kraju,
ludziach i własnych przeżyciach. Oprócz wysłużonego roweru, który zepsuł
się w trakcie wędrówki, Kazik podróżował również łódką, jadąc konno
oraz wielbłądem, przeprawiając się przez pustynię. Wielokrotnie
doświadczał niebezpiecznych zdarzeń, ale zawsze wychodził z opresji
obronną ręką. Powróciwszy do kraju chętnie opowiadał o swojej niezwykłej podróży. Co było dla niego najpiękniejsze w
podróżowaniu, co przywiózł z Afryki? Jak sam mówił:
„Najważniejsze, co
przywiozłem z podróży, to wspomnienia. Największym skarbem są dla mnie
zdjęcia, które oglądacie, te opowieści, których słuchacie. Nie zdobycie
bogactw jest najważniejsze w podróżowaniu, ale rzeczy, które zobaczycie,
i ludzie, których spotkacie” (s.158).
Książka Łukasza Wierzbickiego „Afryka Kazika” to wspaniała opowieść
o Afryce, ale i człowieku, prawdziwym podróżniku, który zakochał się w
tym kontynencie, ludziach i krajobrazach. Jego postać to przykład
niezwykłego wojażera – odważnego, mądrego, nawiązującego szybko kontakt z
drugim człowiekiem. Jego przygody zainspirowały klubowiczów do rozmowy
na temat podróżowania, bycia podróżnikiem czy turystą. Dyskutowaliśmy
dlaczego warto podróżować i co daje nam wyjazd do innego miasta, kraju,
na inny kontynent. Przygody Kazika pomimo licznych niebezpieczeństw
miały zawsze szczęśliwe zakończenie, ale nie każdy podróżnik bywa aż tak
rozważny jak nasz bohater, do takiej wyprawy należy się porządnie i
racjonalnie przygotować kilka miesięcy wcześniej, biorąc po uwagę wiele
różnych czynników (klimatycznych, fizycznych, fizjologicznych,
kulturowych czy społecznych).
Powieść spodobała się klubowiczom, którzy wraz z głównym bohaterem
przeżywali zabawne sytuacje ale i chwile grozy. Kazik okazał się
sympatyczną postacią, pełną humoru i optymizmu. Młodzi czytelnicy
poznali wspaniałą historię pierwszego człowieka, który zwykłym rowerem
przemierzył Afrykę. Takich opowieści próżno szukać w podręcznikach.
Każdy z nas, nawet jeżeli nie jest podróżnikiem, może wiele nauczyć się
od Kazika – choćby zachowania zimnej krwi w sytuacjach ekstremalnych.
wtorek, 19 stycznia 2016
piątek, 8 stycznia 2016
Spotkanie DKK - "Niedoparki" Pavel Šrut
Podczas spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki staramy się poznawać nie
tylko polską literaturą, ale i obcą. Tym razem zmierzyliśmy się ze
zbiorem historii czeskiego pisarza , Pavla Šruta, noszących tytuł
„Niedoparki”. Książka zdobyła wiele prestiżowych nagród w Czechach,
m.in. Nagrodę Magnesiia Litera, była laureatem Najpiękniejszej Czeskiej
Książki Roku 2008 oraz zdobyła tytuł Książki Dziesięciolecia. Niedoparki
podbiły również serca polskich czytelników, powstał nawet spektakl dla
dzieci, oparty na fabule książki Pavla Šruta. W Polsce historia
„Niedoparków” została wydana przez wyd. Afera, w przekładzie Julii
Różewicz.
Tytułowe stworki to prawdziwi pasjonaci skarpetek, inaczej zwani
Skarpetkożercami. Ginące pojedyncze skarpetki to ich sprawka. Jednym z
głównych bohaterów jest Hihlik mieszkający wraz z Dziadkiem w ścianie
mieszkania Egona Wawrzyńca. Niedoparki nie mają swoich domów i mieszkają
„kątem” u ludzi, oczywiście ukrywając się przed nimi. Oprócz Hihlika
poznajemy również jego dalszą rodzinę Tulamora seniora, jego synów
bliźniaków Ramzesa i Tulamora juniora. Wielki Szef, czyli Tulamor senior
to prawdziwy skarpetkowy mafiozo. Hihlik i inne Niedoparki przeżywają
wiele dziwnych przygód. Ich prawdziwym znawcą jest profesor Longin
Kędziorek, który zajął się badaniem i opisaniem życia Niedoparków. A jak
wyglądają typowi Skarpetkożercy? Profesor pisze o nich następująco:
„Ponieważ żywią się skarpetkami, ich ciało wygląda jakby składało
się ze skarpet. Dzięki temu są niezwykle gibkie i giętkie, potrafią
wyciągać się i kurczyć. Niedoparki mają posturę raczej krępą i wysokość
nieokreśloną. (…) Oczka ma niedoparek małe i rozbiegane. Najbardziej
okazałą część jego twarzy stanowi otwór gębowy. Wraz z nosem może
tworzyć coś w rodzaju trąby, podobnej do rury odkurzacza. Stworzenie
jest więc znakomicie przystosowane do wydobywania strawy (skarpet) zza
łóżka. (…) W chwili zagrożenia niedoparki zachowują się niczym
kameleony! Potrafią zlać się z otoczeniem. Po prostu znikają!” (s.30)
Profesor za wszelką cenę pragnie złapać Niedoparka aby dokładnie
poznać zwyczaje tego gatunku, jak na prawdziwego badacza przystało,
poświęca temu każdą wolną chwilę.
Warto wspomnieć również o szacie graficznej „Niedoparków”, które
narysowała Galina Miklinova, która pewną historią ze skarpetką,
zainspirowała autora do stworzenia nietuzinkowych postaci.
Książka „Niedoparki” ma swój urok, lecz nie każdemu przypadła do
gustu. Klubowiczom nie spodobało się rozbicie historii Skarpetkożerców
na tak wiele rozdziałów, które tylko rozpraszały fabułę i akcję.
„Niedoparki” tak naprawdę mają wiele aluzji i nawiązań do świata
dorosłych, choćby postać Ojca Chrzestnego, czyli Tulamora seniora.
Stworki Pavla Šruta tak naprawdę bardzo przypominają ludzi i tak jak my
czują, szukają przyjaźni i akceptacji.
Miłym podsumowaniem spotkania była gra „Nakarm Niedoparka”,
znajdująca się na polskiej stronie książki - http://www.niedoparki.pl/
*Źródło okładki : http://sklep.wydawnictwoafera.pl/index.php?route=product/product&product_id=55
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Spotkanie DKK - "Licho i inni" Agnieszka Taborska oraz "Dawniej czyli drzewiej" Małgorzata Strzałkowska
Gdzie mieszka Licho oraz o zakurzonych słowach, czyli książki o naszym dziedzictwie
Listopadowe,
długie wieczory sprzyjają czytaniu książek. DKK „Książkołaki” spotkał
się aby porozmawiać tym razem o dwóch książkach – „Licho i inni” Agnieszki Taborskiej (Najlepsza Książka dla Dzieci 2014), oraz „Dawniej czyli drzewiej” Małgorzaty Strzałkowskiej. Lektury okazały się nie lada wyzwaniem dla młodych klubowiczów.
Źródło: http://wyborcza.pl/1,75475,17168294,Co_czytali_Polacy_w_2014_roku__Zapytalismy_znanych.html
„Licho i inni”
(wyd. BOSZ) to zbiór opowieści, nawiązujących do polskich,
regionalnych legend. Agnieszka Taborska bardzo plastycznie, baśniowo
opisuje niezwykłych bohaterów. Czytelników w magiczną podróż zabiera „niby to kot, ale bardziej z bajki niż z życia, bo niebieski w żółte paski”. Podążając za nim odnajdziemy zarośniętą studnię oraz gliniany garnek, kryjący pożółkłe kartki, które:
„były
tak stare, że część rozsypała się w palcach. Z pozostałych dowiedziałam
się o wiosce, którą mieszkańcy opuścili ze strachu przed czarami
Wiedźmy spod Dębu. Przeczytałam o Niebożętach, o Lichach i Utopcach, o magicznej pajęczynie, o koniakowskich koronkach, o chustach gaździn z Chochołowa, o czepcach Kurpianek, o tęczy zastygłej w tkaninie i wielu innych cudach” (s.5)
Poznajemy czarne jak noc Licho, które „ma czarny łeb, czarny brzuch, czarne łapy i czarny ogon, nawet jęzor ma czarny i czarne myśli pod czarną czupryną”
(s.6). Całkowicie czarny stworek uwielbia mieszać, obiecywać ludziom we
śnie różne rzeczy, przestawiać przedmioty, płatać figle, aby „nadpsuwać
świat” każdej nocy. Całkowicie odmienne są Niebożęta, które nazywa się
również Kraśniętami, Piędzimiężykami, Domownikami, Latawcami, Skarbkami,
Karzełkami lub po prostu Krasnoludkami. Zamieszkują muchomory, dziuple a
także łupiny orzecha, ich głównym zadaniem jest naprawianie tego, co
zepsuły w nocy włochate Licha. Niebożęta kochają pomagać ludziom, ale od
pewnego czasu zniknęły i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Jednak jak
zauważa gawędziarka „ świat jest pełen tajemnic, niezwykłych zdarzeń oraz stworzeń przemienionych w coś lub kogoś innego” (s.9)
więc być może Krasnoludki ukrywają się tam, gdzie nikt się tego nie
spodziewa. Poznajemy także mroczne i niebezpieczne Boginki zwane także
Topielicami lub Rusałkami, zamieszkujące suwalskie jeziora. Pewnego dni
ich taniec ujrzał Zbyszek, wobec którego Boginki nie miały dobrych
zamiarów. Świadkiem zdarzenia był Krasnal, który postanowił pomóc
młodzieńcowi i wpadł na wspaniały pomysł (którego nie zdradzimy,
czytającym recenzję). Wśród legend pojawiają się również podhalańskie
Dziwożony, Wiedźma spod Dębu, mieszkająca w wędrującej chatce na kurzej
nodze; dobroduszny i najuprzejmiejszy Olbrzym; przemoczone Utopce.
Źródło: http://mamadu.pl/115545,slowem-i-obrazem-malowane-zobacz-nowosci-ksiazkowe-dla-dzieci
Autorka raczy
czytelników niezwykłymi historiami powstawania tradycyjnych przedmiotów,
symbolicznych dla niektórych regionów Polski. I tak dowiadujemy się o
góralskiej parzenicy, tęczowym pasie łowickim, kurpiowskim czółku,
chustach chochołowskich gaździn, stworzonych przez same Niebożęta;
zakopiańskich kierpcach zdobionych przez pewną rezolutna myszkę,
koniakowskich koronkach, które uratowały mieszkańców Krakowa przed
plotkującą kramarką Matyldą.
Agnieszka Taborska reinterpretuje polskie, regionalne legendy, snując piękne historie, gawędy
o dziwnych stworach, zamieszkujących kiedyś jeziora, lasy oraz domy. Książka jest pełna folklorystycznego klimatu, lekkiego humoru, ale i dreszczyku emocji. Pisarka odkurza dawne legendy, wplata je w baśniowe, ale i współczesne literackie ramy. Piękne są ilustracje Lecha Majewskiego, pełne charakterystycznych ludowych motywów, elementów. Nawe czarne Licho, uwiecznione przez rysownika, zdaje się być sympatyczne i bardzo tajemnicze. Ilustrator w pełni oddaje cechy bohaterów oraz główne motywy, pojawiające się w tekście legend. Dzieciom najbardziej spodobało się niecne Licho, prawdziwy czarny charakter. Klubowicze okazali się krytyczni jeżeli chodzi o zbiór opowiadań „Licho i inni”, zwracając uwagę na mnogość bohaterów, zawikłaną fabułę. Podczas dyskusji próbowaliśmy jednak „odczarować” legendy, poznając jednocześnie naszą tożsamość, ponieważ legendy, czy polskie baśnie to część naszej kultury, barwnego folkloru. „Licho i inni” to ważna pozycja dla dzieci i rodziców, pokazująca jak piękne są polskie legendy. Warto odkrywać je na nowo aby nie zapomnieć, że i w zakamarkach naszego domu może mieszkać pomocne Niebożątko lub psujące wszystko kosmate Licho.
o dziwnych stworach, zamieszkujących kiedyś jeziora, lasy oraz domy. Książka jest pełna folklorystycznego klimatu, lekkiego humoru, ale i dreszczyku emocji. Pisarka odkurza dawne legendy, wplata je w baśniowe, ale i współczesne literackie ramy. Piękne są ilustracje Lecha Majewskiego, pełne charakterystycznych ludowych motywów, elementów. Nawe czarne Licho, uwiecznione przez rysownika, zdaje się być sympatyczne i bardzo tajemnicze. Ilustrator w pełni oddaje cechy bohaterów oraz główne motywy, pojawiające się w tekście legend. Dzieciom najbardziej spodobało się niecne Licho, prawdziwy czarny charakter. Klubowicze okazali się krytyczni jeżeli chodzi o zbiór opowiadań „Licho i inni”, zwracając uwagę na mnogość bohaterów, zawikłaną fabułę. Podczas dyskusji próbowaliśmy jednak „odczarować” legendy, poznając jednocześnie naszą tożsamość, ponieważ legendy, czy polskie baśnie to część naszej kultury, barwnego folkloru. „Licho i inni” to ważna pozycja dla dzieci i rodziców, pokazująca jak piękne są polskie legendy. Warto odkrywać je na nowo aby nie zapomnieć, że i w zakamarkach naszego domu może mieszkać pomocne Niebożątko lub psujące wszystko kosmate Licho.
Kolejną lekturą
DKK, odkrywającą przed czytelnikiem bogactwo naszej historii, kultury, a
przede wszystkim polskiego języka była książka Małgorzaty
Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej”, wydana przez
Wydawnictwo Bajka. Słownik dawnych słów podbił serca klubowiczów, którym
spodobały się sugestywne ilustracje Adama Pękalskiego oraz zabawne i
dowcipne historie, pokazujące znaczenie słów, które są archaiczne i
wyszły dawno z użycia. Dowiedzieliśmy się, że baletnica tańczy w paczce,
szwedy wspaniale smakują z kaszą, a spotkanie z pelikanem jest bardzo
bolesne dla naszego uzębienia.
Spodobały nam się wyrazy związane z modą czy ubiorem. Muszki służyły do ozdabiania twarzy :„były
to malutkie, czarne ozdoby, wykonane z jedwabiu, aksamitu, cienkiej
skóry lub papieru i przyklejane specjalnym klejem na twarzy lub dekolcie”
(s.34). Każda miała swoja nazwę w zależności od jej umiejscowienia np.
całuska znajdowała się blisko ust, a wabiąca na brodzie. Natomiast
fałszurą nazywano luźną, kobiecą suknię z Turcji, ukrywającą wszelkie
niedoskonałości figury. Zaskoczyło nas, że latem ubierano się w letnik,
czyli bardzo przewiewny i lekki strój. Każdy z nas jest czcicielem,
czyli czytelnikiem, który czcie (czyta) książki. Klubowicze mogli
poćwiczyć wymowę, bo słowo „czcienie” nie jest łatwo wymówić, a tym
bardziej odmienić przez osoby. Najtrudniejsze okazały się jednak nazwy
związane z rodziną, krewnymi, choćby praszczur (daleki przodek),
szczątek (potomek), wnęk (wnuk), żółwica (szwagierka); jątrew (bratowa).
Książka Małgorzaty Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej” to
prawdziwa kopalnia ciekawych, zabawnych słów, których używali nasi
pradziadkowie i przodkowie. Słownik ten pokazuje jak dynamiczny i
żywiołowy jest nasz język, jak bardzo się zmienia i ewoluuje. Jedne
słowa starzeją się, przemijają, użytkownicy przekształcają je w inne, o
innym znaczeniu. Dzieci zastanawiały się po co znać takie słowa, których
już się nie używa. Język polski kształtował się przez wiele wieków,
jest symbolem naszej tożsamości, pochodzenia i korzeni. Tak jak stare
fotografie, listy, dokumenty, jest fragmentem historii, obrazem
przodków. Dawne słowa, archaizmy odsłaniają przez nami przeszłość,
pokazują kulturę, obyczaje, tradycje, modę, dania - sprzed kilkunastu
lat. I jak mówi autorka:
„Słowa, słowa,
słowa… Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć
czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd
nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa…” (s.4)
Wiele zależy od
nas, użytkowników języka, jak będziemy mówili, jakich słów używali. Czy
będziemy tworzyli nowe słowa, czy będziemy wprowadzać coraz więcej
wyrazów z innych języków, to wszystko jest żywą częścią, rozwijającego
się języka – barwnego, ale i indywidualnego dla każdego z nas. Mamy
swoje ulubione słowa, niektórych nie znamy, a jak pokazuje autorka,
wyraz powszechnie nadużywany „fajny” można zastąpić innymi słowami,
bardziej precyzyjnymi (elegancki, fascynujący, estetyczny, ciekawy,
perfekcyjny, bajkowy, doskonały itd.). Im więcej słów znamy, tym
bogatszy jest nasz język, nasz osobisty słownik, który tworzymy przez
całe swoje życie.
Źródło: http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/2285/dawniej-czyli-drzewiej.html
Na zakończenie
spotkania dzieci rozwiązały krzyżówkę na temat dawnych wyrazów. Świetną
zabawą słowną okazały się scrabble, które wymagały kreatywności i
znajomości słownictwa.
Cytaty pochodzą z książek:
Agnieszka Taborska, il. Lech Majewski, Licho i inni, wyd. BOSZ, Olszanica 2014.
Małgorzata Strzałkowska, il. Adam Pękalski, Dawniej czyli drzewiej, wyd. Bajka, Warszawa 2015.
wtorek, 8 grudnia 2015
Spotkanie DKK - "Sposób na Elfa" Marcin Pałasz
Elf, czyli Bardzo Niezwykła Forma Życia
Październikowe spotkanie „Książkołaków” poświęciliśmy niebanalnej książce Marcina Pałasza – „Sposób na Elfa”.
Wydawać by się mogło, że jest to kolejna opowieść dla dzieci o tematyce
zwierząt. Owszem na okładce widnieje pies, a zza drzewa wychyla się
prawdopodobnie jego właściciel. Jednak cała historia jest wypełniona po
brzegi humorem, zabawnymi sytuacjami, ale i wartościami, które są
przekazywane w sposób bardzo prosty, bez moralizowania czy perspektywy
wszechwiedzącego dorosłego. Marcin Pałasz nie boi się języka
współczesnych dzieci czy młodzieży, przełamuje dystans, wywołuje uśmiech
wśród czytelników i jednocześnie pokazuje to, co jest najważniejsze w
relacjach dziecko – rodzic, czy właściciel – zwierzę. Klubowicze poznali
sympatycznego Elfa oraz jego nowych właścicieli, których nie jest tak
łatwo wychować jak to się mogłoby wydawać psu.
„Sposób na Elfa” to pierwsza część przygód rezolutnego
psa, w którym zakochali się po same uszy – Duży i Młody. Zanim jednak
Elf znalazł nowych właścicieli mieszkał w schronisku wraz ze swoją
bliźniaczką – Erką. Jego wielkim marzeniem było znalezienie własnego
domu:
„Tak sobie myślę, że byłoby nieźle, gdyby ktoś nas stąd zabrał.
Chciałbym zobaczyć te lasy i nawet te mieszkania ludzi. Mielibyśmy
swojego człowieka, który wyprowadzałby nas na spacery. Na pewno udałoby
się nam dobrze go wychować , no nie? Bo my jesteśmy mądre psy! Ale jakoś
nikt do tej pory nas nie chciał wziąć” (s. 8)
Równolegle narrację prowadzi Duży, czyli ojciec nastolatka i
pisarz. Samotne wychowywanie syna nie jest łatwym zadaniem. Młody prosi
ojca o psa. Mężczyzna postanawia zaadoptować psa ze schroniska,
przeglądając zdjęcia decyduje się przygarnąć właśnie Elfa. Pierwsze
spotkanie z Dużym jest stresujące dla czworonoga, ale między zwierzęciem
a człowiekiem nawiązuje się nić porozumienia. Nie tylko pies uczy się
nowego otoczenia, poznaje mieszkanie, przedmioty i swoich właścicieli,
także jego opiekuni uczą się psich zachowań, co rodzi wiele zabawnych
sytuacji. Elf jest energicznym psem, który dla swoich dobroczyńców jest
gotowy zrobić niemal wszystko. Ojciec i syn dzielą się obowiązkami,
akceptując różne fanaberie nowego domownika. Nie przypuszczają jednak,
że ich ukochany pies całkowicie zmieni ich życie, pomoże ująć złodzieja,
uratuje kota, a jego psia bliźniaczka trafi w dobre ręce. Także pisarz i
jego nastoletni syn przeżywają wiele perypetii,
a wszystko, aby zdobyć serce pewnej dziewczyny, którą Młody jest zauroczony.
a wszystko, aby zdobyć serce pewnej dziewczyny, którą Młody jest zauroczony.
Marcin Pałasz tworzy niezwykle zgrany duet człowieka i psa,
podkreślający więź, która tworzy się między nimi. Z opowieści wyłania
się spójny dekalog dotyczący traktowania zwierząt. Pisarz wielokrotnie
przytacza przykłady negatywnych ludzkich zachowań, piętnując ich
okrucieństwo i bezmyślność. Warto wspomnieć, że autor opisując losy Elfa
bazował na własnych doświadczeniach, bo jego inspiracją był prawdziwy
Elf. Ujmujący jest także temat relacji między ojcem, a dzieckiem. Ich
relacje są bardzo swobodne, przyjacielskie. Samotny ojciec staje przed
wieloma problemami, ale syn jest dla niego najważniejszy. I wiele jest
prawdy w jego przemyśleniach:
„Zawsze byłem zdania, że rodzic musi mieć czas dla swojego dziecka.
Niekiedy trzeba odstawić na bok własne sprawy, by TEN czas znaleźć. Bez
żadnych wymówek. Dojrzewa się jeden raz w życiu, wtedy ma się najgorsze
dylematy i zdecydowanie wolałam, by problemy Młodego były rozwiązywane z
moim udziałem, a nie za pomocą imprez, wiadomości wziętych z Internetu”
(s. 125)
Oryginalne są również spostrzeżenia Elfa, który odkrywa świat na nowo: „Ech,
bo ludzie najwyraźniej nie wiedzą, że każde uczucie ma swój zapach! Gdy
ktoś się boi, pachnie inaczej. Gdy jest szczęśliwy – też inaczej. I tak
dalej…” (s.44)
„Sposób na Elfa” z ilustracjami Olgi Reszelskiej to piękną opowieść o przyjaźni między człowiekiem,
a psem. Elf to bohater, którego polubią dzieci i dorośli. Jego przemyślenia dotyczące ludzkiego świata wielokrotnie rozbawiły klubowiczów do łez. Trzeba jednak przyznać, że psi punkt widzenia obfituje w trafne spostrzeżenia, zdystansowane i wyśmiewające nasze nawyki. Autor stawia duży nacisk na współczesne problemy jakimi są: brak czasu dla dzieci, rozmów i zaufania. Pisarz nie prezentuje portretu idealnego ojca, Duży również popełnia błędy, stara się jednak zapewnić synowi bezpieczeństwo, komfort. Klubowicze bardzo polubili Elfa i ciężko było się z nim rozstać, na szczęście sympatycznego psiego bohatera można spotkać także w książkach: „Elfie, gdzie jesteś?”; „Elf wszechmogący”; „Elf i dom strachów” oraz „Elf i pierwsza gwiazdka”.
a psem. Elf to bohater, którego polubią dzieci i dorośli. Jego przemyślenia dotyczące ludzkiego świata wielokrotnie rozbawiły klubowiczów do łez. Trzeba jednak przyznać, że psi punkt widzenia obfituje w trafne spostrzeżenia, zdystansowane i wyśmiewające nasze nawyki. Autor stawia duży nacisk na współczesne problemy jakimi są: brak czasu dla dzieci, rozmów i zaufania. Pisarz nie prezentuje portretu idealnego ojca, Duży również popełnia błędy, stara się jednak zapewnić synowi bezpieczeństwo, komfort. Klubowicze bardzo polubili Elfa i ciężko było się z nim rozstać, na szczęście sympatycznego psiego bohatera można spotkać także w książkach: „Elfie, gdzie jesteś?”; „Elf wszechmogący”; „Elf i dom strachów” oraz „Elf i pierwsza gwiazdka”.
Na zakończenie spotkania klubowicze wykonali piękne portrety Elfa,
dedykując je autorowi, Marcinowi Pałaszowi. Przyznaliśmy, że pisarz ma
wielkie szczęście, będąc właścicielem tak inspirującego psa. Z
niecierpliwością czekamy na kolejne przygody Elfa i jego opiekunów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




