piątek, 22 stycznia 2016

Spotkanie DKK - "Afryka Kazika" Łukasz Wierzbicki

Ostatnie spotkanie Dyskusyjnego klubu książki dla dzieci „Książkołaki” w roku 2015 było doskonałą okazją do podsumowania działalności i nagrodzenia uczestników, którzy wykazali się wyjątkowym zaangażowaniem oraz frekwencją. Do najbardziej aktywnych klubowiczów należały w mijającym roku: Hanna Oleksiewicz, Nina Karbarz, Olga Maciąg, Wiktoria Wojtanowicz. W trakcie naszych spotkań przeczytaliśmy i omówiliśmy aż 14 tytułów, których listę oraz recenzje można zobaczyć na naszym blogu: http://ksiazkolaki-dkk.blogspot.com/ .
Książką omawianą w grudniu była powieść Łukasza WierzbickiegoAfryka Kazika”. Autor zabiera młodych czytelników w podróż po „Czarnym Lądzie” śladami niezwykłego podróżnika Kazimierza Nowaka, który jako pierwszy przemierzył Afrykę rowerem. O tej mało znanej, ale ważnej postaci autor wspomina:
 
 „Kazimierz Nowak pragnął posyłanymi do polskich gazet reportażami i fotografiami z podróży zarobić na utrzymanie mieszkającej w Poznaniu rodziny, żony Marysi i dwójki dzieci: Elżbiety i Romualda. Pociągiem udał się do Rzymu, stamtąd rowerem do Neapolu, statkiem przeprawił się przez morze do Afryki. W listopadzie 1931 roku ruszył do Trypolis na południu w głąb afrykańskiego lądu. Na swym szklaku spotkał egzotyczne plemiona Tuaregów, Szilluków, zwiedzał kopalnie złota, zaprzyjaźnił się z wychowanym w wiosce misyjnej Remo, gościł na dworze króla Rwandy, w lasach równikowych wspólnie z Pigmejami polował na słonie, wspinał się ku ośnieżonym szczytom Gór Księżycowych” (s. 163-164).   
 
Afryka Kazika to oparta na faktach historia o niezwykłym człowieku, który w latach 30. XX wieku postanowił wyruszyć w daleką podróż, powrócił do Polski dopiero po pięciu latach. Choroba nie pozwoliła mu jednak wydać książki o jego niezwykłej wyprawie, a śmierć pokrzyżowała plany dalszych podróży. Łukasz Wierzbicki po raz pierwszy usłyszał o Kazimierzu Nowaku od dziadka, zafascynowany historią postanowił odszukać dokumenty, listy oraz reportaże podróżnika. Pokłosiem poszukiwań była książka „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931 – 1936”.
 
„Afryka Kazika” to opowieść dla najmłodszych, bogata w kolorowe ilustracje oraz mapę, na której można prześledzić szlak podróży Kazika. Opisane przygody pokazują codzienne zmagania z klimatem, trudnymi warunkami, dzikimi zwierzętami, chorobą czy pustynią. Kazik, główny bohater spotyka na swojej drodze różnych ludzi: wojowników, czarownika, ludożercę, uczestników karawany. Każda z tych postaci wzbogaca naszego bohatera o nowe doświadczenia, opowieści o afrykańskich zwyczajach i tradycjach. Kazik to podróżnik otwarty, chętny do rozmowy, słuchający tubylców. Jego postawa imponuje, ponieważ nie próbował narzucać innym swojego zdania, poglądów, kultury, ale z pokorą uczył się nowych rzeczy. Nie szukał złota, skarbów, ale pragnął jak najlepiej oddać afrykański klimat, opowiedzieć o nieznanym kraju, ludziach i własnych przeżyciach. Oprócz wysłużonego roweru, który zepsuł się w trakcie wędrówki, Kazik podróżował również łódką, jadąc konno oraz wielbłądem, przeprawiając się przez pustynię.  Wielokrotnie doświadczał niebezpiecznych zdarzeń, ale zawsze wychodził z opresji obronną ręką. Powróciwszy do kraju chętnie opowiadał o swojej niezwykłej podróży. Co było dla niego najpiękniejsze w podróżowaniu, co przywiózł z Afryki? Jak sam mówił:
 
 „Najważniejsze, co przywiozłem z podróży, to wspomnienia. Największym skarbem są dla mnie zdjęcia, które oglądacie, te opowieści, których słuchacie. Nie zdobycie bogactw jest najważniejsze w podróżowaniu, ale rzeczy, które zobaczycie, i ludzie, których spotkacie” (s.158).
 
Książka Łukasza Wierzbickiego „Afryka Kazika” to wspaniała opowieść o Afryce, ale i człowieku, prawdziwym podróżniku, który zakochał się w tym kontynencie, ludziach i krajobrazach. Jego postać to przykład niezwykłego wojażera – odważnego, mądrego, nawiązującego szybko kontakt z drugim człowiekiem. Jego przygody zainspirowały klubowiczów do rozmowy na temat podróżowania, bycia podróżnikiem czy turystą. Dyskutowaliśmy dlaczego warto podróżować i co daje nam wyjazd do innego miasta, kraju, na inny kontynent. Przygody Kazika pomimo licznych niebezpieczeństw miały zawsze szczęśliwe zakończenie, ale nie każdy podróżnik bywa aż tak rozważny jak nasz bohater, do takiej wyprawy należy się porządnie i racjonalnie przygotować kilka miesięcy wcześniej, biorąc po uwagę wiele różnych czynników (klimatycznych, fizycznych, fizjologicznych, kulturowych czy społecznych).
 
Powieść spodobała się klubowiczom, którzy wraz z głównym bohaterem przeżywali zabawne sytuacje ale i chwile grozy. Kazik okazał się sympatyczną postacią, pełną humoru i optymizmu. Młodzi czytelnicy poznali wspaniałą historię pierwszego człowieka, który zwykłym rowerem przemierzył Afrykę. Takich opowieści próżno szukać w podręcznikach. Każdy z nas, nawet jeżeli nie jest podróżnikiem, może wiele nauczyć się od Kazika – choćby zachowania zimnej krwi w sytuacjach ekstremalnych.  

piątek, 8 stycznia 2016

Spotkanie DKK - "Niedoparki" Pavel Šrut

Podczas spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki staramy się poznawać nie tylko polską literaturą, ale i obcą. Tym razem zmierzyliśmy się ze zbiorem historii czeskiego pisarza , Pavla Šruta, noszących tytuł „Niedoparki”. Książka zdobyła wiele prestiżowych nagród w Czechach, m.in. Nagrodę Magnesiia Litera, była laureatem Najpiękniejszej Czeskiej Książki Roku 2008 oraz zdobyła tytuł Książki Dziesięciolecia. Niedoparki podbiły również serca polskich czytelników, powstał nawet spektakl dla dzieci, oparty na fabule książki Pavla Šruta. W Polsce historia „Niedoparków” została wydana przez wyd. Afera, w przekładzie Julii Różewicz.
 
 Tytułowe stworki to prawdziwi pasjonaci skarpetek, inaczej zwani Skarpetkożercami. Ginące pojedyncze skarpetki to ich sprawka. Jednym z głównych bohaterów jest Hihlik mieszkający wraz z Dziadkiem w ścianie mieszkania Egona Wawrzyńca. Niedoparki nie mają swoich domów i mieszkają „kątem” u ludzi, oczywiście ukrywając się przed nimi. Oprócz Hihlika poznajemy również jego dalszą rodzinę Tulamora seniora, jego synów bliźniaków Ramzesa i Tulamora juniora. Wielki Szef, czyli Tulamor senior to prawdziwy skarpetkowy mafiozo. Hihlik i inne Niedoparki przeżywają wiele dziwnych przygód. Ich prawdziwym znawcą jest profesor Longin Kędziorek, który zajął się badaniem i opisaniem życia Niedoparków. A jak wyglądają typowi Skarpetkożercy? Profesor pisze o nich następująco:
 
Ponieważ żywią się skarpetkami, ich ciało wygląda jakby składało się ze skarpet. Dzięki temu  są niezwykle gibkie i giętkie, potrafią wyciągać się i kurczyć. Niedoparki mają posturę raczej krępą i wysokość nieokreśloną. (…) Oczka ma niedoparek małe i rozbiegane. Najbardziej okazałą część jego twarzy stanowi otwór gębowy. Wraz z nosem może tworzyć coś w rodzaju trąby, podobnej do rury odkurzacza. Stworzenie jest więc znakomicie przystosowane do wydobywania strawy (skarpet) zza łóżka. (…) W chwili zagrożenia niedoparki zachowują się niczym kameleony! Potrafią zlać się z otoczeniem. Po prostu znikają!” (s.30)
 
Profesor za wszelką cenę pragnie złapać Niedoparka aby dokładnie poznać zwyczaje tego gatunku, jak na prawdziwego badacza przystało, poświęca temu każdą wolną chwilę. 
 
Warto wspomnieć również o szacie graficznej „Niedoparków”, które narysowała Galina Miklinova, która pewną historią ze skarpetką, zainspirowała autora do stworzenia nietuzinkowych postaci.
 
Książka „Niedoparki” ma swój urok, lecz nie każdemu przypadła do gustu. Klubowiczom nie spodobało się rozbicie historii Skarpetkożerców na tak wiele rozdziałów, które tylko rozpraszały fabułę i akcję. „Niedoparki” tak naprawdę mają wiele aluzji i nawiązań do świata dorosłych, choćby postać Ojca Chrzestnego, czyli Tulamora seniora. Stworki Pavla Šruta tak naprawdę bardzo przypominają ludzi i tak jak my czują, szukają przyjaźni i akceptacji.
 
Miłym podsumowaniem spotkania była gra „Nakarm Niedoparka”, znajdująca się na polskiej stronie książki - http://www.niedoparki.pl/
*Źródło okładki :  http://sklep.wydawnictwoafera.pl/index.php?route=product/product&product_id=55

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Spotkanie DKK - "Licho i inni" Agnieszka Taborska oraz "Dawniej czyli drzewiej" Małgorzata Strzałkowska

Gdzie mieszka Licho oraz o zakurzonych słowach, czyli książki o naszym dziedzictwie
 Listopadowe, długie wieczory sprzyjają czytaniu książek. DKK „Książkołaki” spotkał się aby porozmawiać tym razem o dwóch książkach – „Licho i inni” Agnieszki Taborskiej (Najlepsza Książka dla Dzieci 2014), oraz „Dawniej czyli drzewiej” Małgorzaty Strzałkowskiej. Lektury okazały się nie lada wyzwaniem dla młodych klubowiczów.
Źródło:  http://wyborcza.pl/1,75475,17168294,Co_czytali_Polacy_w_2014_roku__Zapytalismy_znanych.html
Licho i inni” (wyd. BOSZ) to zbiór opowieści, nawiązujących do polskich, regionalnych legend. Agnieszka Taborska bardzo plastycznie, baśniowo opisuje niezwykłych bohaterów. Czytelników w magiczną podróż zabiera „niby to kot, ale bardziej z bajki niż z życia, bo niebieski w żółte paski”. Podążając za nim odnajdziemy zarośniętą studnię oraz gliniany garnek, kryjący pożółkłe kartki, które:  
„były tak stare, że część rozsypała się w palcach. Z pozostałych dowiedziałam się o wiosce, którą mieszkańcy opuścili ze strachu przed czarami Wiedźmy spod Dębu. Przeczytałam o Niebożętach, o Lichach i Utopcach, o magicznej pajęczynie, o koniakowskich koronkach, o chustach gaździn z Chochołowa, o czepcach Kurpianek, o tęczy zastygłej w tkaninie i wielu innych cudach” (s.5) 
Poznajemy czarne jak noc Licho, które „ma czarny łeb, czarny brzuch, czarne łapy i czarny ogon, nawet jęzor ma czarny i czarne myśli pod czarną czupryną” (s.6). Całkowicie czarny stworek uwielbia mieszać, obiecywać ludziom we śnie różne rzeczy, przestawiać przedmioty, płatać figle, aby „nadpsuwać świat” każdej nocy. Całkowicie odmienne są Niebożęta, które nazywa się również Kraśniętami, Piędzimiężykami, Domownikami, Latawcami, Skarbkami, Karzełkami lub po prostu Krasnoludkami. Zamieszkują muchomory, dziuple a także łupiny orzecha, ich głównym zadaniem jest naprawianie tego, co zepsuły w nocy włochate Licha. Niebożęta kochają pomagać ludziom, ale od pewnego czasu zniknęły i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Jednak jak zauważa gawędziarka „ świat jest pełen tajemnic, niezwykłych zdarzeń oraz stworzeń przemienionych w coś lub kogoś innego” (s.9)  więc być może Krasnoludki ukrywają się tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa. Poznajemy także mroczne i niebezpieczne Boginki zwane także Topielicami lub Rusałkami, zamieszkujące suwalskie jeziora.  Pewnego dni ich taniec ujrzał Zbyszek, wobec którego Boginki nie miały dobrych zamiarów. Świadkiem zdarzenia był Krasnal, który postanowił pomóc młodzieńcowi i wpadł na wspaniały pomysł (którego nie zdradzimy, czytającym recenzję). Wśród legend pojawiają się również podhalańskie Dziwożony, Wiedźma spod Dębu, mieszkająca w wędrującej chatce na kurzej nodze; dobroduszny i najuprzejmiejszy Olbrzym; przemoczone Utopce.
 Źródło: http://mamadu.pl/115545,slowem-i-obrazem-malowane-zobacz-nowosci-ksiazkowe-dla-dzieci
 Autorka raczy czytelników niezwykłymi historiami powstawania tradycyjnych przedmiotów, symbolicznych dla niektórych regionów Polski. I tak dowiadujemy się o góralskiej parzenicy, tęczowym pasie łowickim, kurpiowskim czółku, chustach chochołowskich gaździn, stworzonych przez same Niebożęta; zakopiańskich kierpcach zdobionych przez pewną rezolutna myszkę, koniakowskich koronkach, które uratowały mieszkańców Krakowa przed plotkującą kramarką Matyldą.
Agnieszka Taborska reinterpretuje polskie, regionalne legendy, snując piękne historie, gawędy
o dziwnych stworach, zamieszkujących kiedyś jeziora, lasy oraz domy. Książka jest pełna folklorystycznego klimatu, lekkiego humoru, ale i dreszczyku emocji. Pisarka odkurza dawne legendy, wplata je w baśniowe, ale i współczesne literackie ramy. Piękne są ilustracje Lecha Majewskiego, pełne charakterystycznych ludowych motywów, elementów. Nawe czarne Licho, uwiecznione przez rysownika, zdaje się być sympatyczne i bardzo tajemnicze. Ilustrator w pełni oddaje cechy bohaterów oraz główne motywy, pojawiające się w tekście legend. Dzieciom najbardziej spodobało się niecne Licho, prawdziwy czarny charakter. Klubowicze okazali się krytyczni jeżeli chodzi o zbiór opowiadań „Licho i inni”, zwracając uwagę na mnogość bohaterów, zawikłaną fabułę. Podczas dyskusji próbowaliśmy jednak „odczarować” legendy, poznając jednocześnie naszą tożsamość, ponieważ legendy, czy polskie baśnie to część naszej kultury, barwnego folkloru. „Licho i inni” to ważna pozycja dla dzieci i rodziców, pokazująca jak piękne są polskie legendy. Warto odkrywać je na nowo aby nie zapomnieć, że i w zakamarkach naszego domu może mieszkać pomocne Niebożątko lub psujące wszystko kosmate Licho.
Kolejną lekturą DKK, odkrywającą przed czytelnikiem bogactwo naszej historii, kultury, a przede wszystkim polskiego języka była książka Małgorzaty Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej”, wydana przez Wydawnictwo Bajka. Słownik dawnych słów podbił serca klubowiczów, którym spodobały się sugestywne ilustracje Adama Pękalskiego oraz zabawne i dowcipne historie, pokazujące znaczenie słów, które są archaiczne i wyszły dawno z użycia. Dowiedzieliśmy się, że baletnica tańczy w paczce, szwedy wspaniale smakują z kaszą, a spotkanie z pelikanem jest bardzo bolesne dla naszego uzębienia. 
Spodobały nam się wyrazy związane z modą czy ubiorem. Muszki służyły do ozdabiania twarzy :„były to malutkie, czarne ozdoby, wykonane z jedwabiu, aksamitu, cienkiej skóry lub papieru i przyklejane specjalnym klejem na twarzy lub dekolcie” (s.34). Każda miała swoja nazwę w zależności od jej umiejscowienia np. całuska znajdowała się blisko ust, a wabiąca na brodzie. Natomiast fałszurą nazywano luźną, kobiecą suknię z Turcji, ukrywającą wszelkie niedoskonałości figury. Zaskoczyło nas, że latem ubierano się w letnik, czyli bardzo przewiewny i lekki strój. Każdy z nas jest  czcicielem, czyli czytelnikiem, który czcie (czyta) książki. Klubowicze mogli poćwiczyć wymowę, bo słowo „czcienie” nie jest łatwo wymówić, a tym bardziej odmienić przez osoby. Najtrudniejsze okazały się jednak nazwy związane z rodziną, krewnymi, choćby praszczur (daleki przodek), szczątek (potomek), wnęk (wnuk), żółwica (szwagierka); jątrew (bratowa).
Książka Małgorzaty Strzałkowskiej Dawniej czyli drzewiej” to prawdziwa kopalnia ciekawych, zabawnych słów, których używali nasi pradziadkowie i przodkowie. Słownik ten pokazuje jak dynamiczny i żywiołowy jest nasz język, jak bardzo się zmienia i ewoluuje. Jedne słowa starzeją się, przemijają, użytkownicy przekształcają je w inne, o innym znaczeniu. Dzieci zastanawiały się po co znać takie słowa, których już się nie używa. Język polski kształtował się przez wiele wieków, jest symbolem naszej tożsamości, pochodzenia i korzeni. Tak jak stare fotografie, listy, dokumenty, jest fragmentem historii, obrazem przodków. Dawne słowa, archaizmy odsłaniają przez nami przeszłość, pokazują kulturę, obyczaje, tradycje, modę, dania - sprzed kilkunastu lat. I jak mówi autorka:
Słowa, słowa, słowa… Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa…” (s.4)
Wiele zależy od nas, użytkowników języka, jak będziemy mówili, jakich słów używali. Czy będziemy tworzyli nowe słowa, czy będziemy wprowadzać coraz więcej wyrazów z innych języków, to wszystko jest żywą częścią, rozwijającego się języka – barwnego, ale i indywidualnego dla każdego z nas. Mamy swoje ulubione słowa, niektórych nie znamy, a jak pokazuje autorka, wyraz powszechnie nadużywany „fajny” można zastąpić innymi słowami, bardziej precyzyjnymi (elegancki, fascynujący, estetyczny, ciekawy, perfekcyjny, bajkowy, doskonały itd.). Im więcej słów znamy, tym bogatszy jest nasz język, nasz osobisty słownik, który tworzymy przez całe swoje życie.
Źródło:  http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/2285/dawniej-czyli-drzewiej.html
Na zakończenie spotkania dzieci rozwiązały krzyżówkę na temat dawnych wyrazów. Świetną zabawą słowną okazały się scrabble, które wymagały kreatywności i znajomości słownictwa.
Cytaty pochodzą z książek:
Agnieszka Taborska, il. Lech Majewski, Licho i inni, wyd. BOSZ, Olszanica 2014.
Małgorzata Strzałkowska, il. Adam Pękalski, Dawniej czyli drzewiej, wyd. Bajka, Warszawa 2015.

wtorek, 8 grudnia 2015

Spotkanie DKK - "Sposób na Elfa" Marcin Pałasz

Elf, czyli Bardzo Niezwykła Forma Życia
 
Październikowe spotkanie „Książkołaków” poświęciliśmy niebanalnej książce Marcina Pałasza – „Sposób na Elfa”. Wydawać by się mogło, że jest to kolejna opowieść dla dzieci o tematyce zwierząt.  Owszem na okładce widnieje pies, a zza drzewa wychyla się prawdopodobnie jego właściciel. Jednak cała historia jest wypełniona po brzegi humorem, zabawnymi sytuacjami, ale i wartościami, które są przekazywane w sposób bardzo prosty, bez moralizowania czy perspektywy wszechwiedzącego dorosłego. Marcin Pałasz nie boi się języka współczesnych dzieci czy młodzieży, przełamuje dystans, wywołuje uśmiech wśród czytelników i jednocześnie pokazuje to, co jest najważniejsze w relacjach dziecko – rodzic, czy właściciel – zwierzę. Klubowicze poznali sympatycznego Elfa oraz jego nowych właścicieli, których nie jest tak łatwo wychować jak to się mogłoby wydawać psu.
Sposób na Elfa” to pierwsza część przygód rezolutnego psa, w którym zakochali się po same uszy – Duży i Młody. Zanim jednak Elf znalazł nowych właścicieli mieszkał w schronisku wraz ze swoją bliźniaczką – Erką. Jego wielkim marzeniem było znalezienie własnego domu:
 
Tak sobie myślę, że byłoby nieźle, gdyby ktoś nas stąd zabrał. Chciałbym zobaczyć te lasy i nawet te mieszkania ludzi. Mielibyśmy swojego człowieka, który wyprowadzałby nas na spacery. Na pewno udałoby się nam dobrze go wychować , no nie? Bo my jesteśmy mądre psy! Ale jakoś nikt do tej pory nas nie chciał wziąć” (s. 8)
 
Równolegle narrację prowadzi Duży, czyli ojciec nastolatka i pisarz. Samotne wychowywanie syna nie jest łatwym zadaniem. Młody prosi ojca o psa. Mężczyzna postanawia zaadoptować psa ze schroniska, przeglądając zdjęcia decyduje się przygarnąć właśnie Elfa. Pierwsze spotkanie z Dużym jest stresujące dla czworonoga, ale między zwierzęciem a człowiekiem nawiązuje się nić porozumienia. Nie tylko pies uczy się nowego otoczenia, poznaje mieszkanie, przedmioty i swoich właścicieli, także jego opiekuni uczą się psich zachowań, co rodzi wiele zabawnych sytuacji.  Elf jest energicznym psem, który dla swoich dobroczyńców jest gotowy zrobić niemal wszystko. Ojciec i syn dzielą się obowiązkami, akceptując różne fanaberie nowego domownika. Nie przypuszczają jednak, że ich ukochany pies całkowicie zmieni ich życie, pomoże ująć złodzieja, uratuje kota, a jego psia bliźniaczka trafi w dobre ręce. Także pisarz i jego nastoletni syn przeżywają wiele perypetii,
a wszystko, aby zdobyć serce pewnej dziewczyny, którą Młody jest zauroczony.
Marcin Pałasz tworzy niezwykle zgrany duet człowieka i psa, podkreślający więź, która tworzy się między nimi. Z opowieści wyłania się spójny dekalog dotyczący traktowania zwierząt. Pisarz wielokrotnie przytacza przykłady negatywnych ludzkich zachowań, piętnując ich okrucieństwo i bezmyślność. Warto wspomnieć, że autor opisując losy Elfa bazował na własnych doświadczeniach, bo jego inspiracją był prawdziwy Elf. Ujmujący jest także temat relacji między ojcem, a dzieckiem. Ich relacje są bardzo swobodne, przyjacielskie. Samotny ojciec staje przed wieloma problemami, ale syn jest dla niego najważniejszy. I wiele jest prawdy w jego przemyśleniach:
„Zawsze byłem zdania, że rodzic musi mieć czas dla swojego dziecka. Niekiedy trzeba odstawić na bok własne sprawy, by TEN czas znaleźć. Bez żadnych wymówek. Dojrzewa się jeden raz w życiu, wtedy ma się najgorsze dylematy i zdecydowanie wolałam, by problemy Młodego były rozwiązywane z moim udziałem, a nie za pomocą imprez, wiadomości wziętych z Internetu” (s. 125)
Oryginalne są również spostrzeżenia Elfa, który odkrywa świat na nowo: „Ech, bo ludzie najwyraźniej nie wiedzą, że każde uczucie ma swój zapach! Gdy ktoś się boi, pachnie inaczej. Gdy jest szczęśliwy – też inaczej. I tak dalej…” (s.44)
Sposób na Elfa” z ilustracjami Olgi Reszelskiej to piękną opowieść o przyjaźni między człowiekiem,
a psem. Elf to bohater, którego polubią dzieci i dorośli. Jego przemyślenia dotyczące ludzkiego świata wielokrotnie rozbawiły klubowiczów do łez. Trzeba jednak przyznać, że psi punkt widzenia obfituje w trafne spostrzeżenia, zdystansowane i wyśmiewające nasze nawyki. Autor stawia duży nacisk na współczesne problemy jakimi są: brak czasu dla dzieci, rozmów i zaufania. Pisarz nie prezentuje portretu idealnego ojca, Duży również popełnia błędy, stara się jednak zapewnić synowi bezpieczeństwo, komfort. Klubowicze bardzo polubili Elfa i ciężko było się z nim rozstać, na szczęście sympatycznego psiego bohatera można spotkać także w książkach: „Elfie, gdzie jesteś?”; „Elf wszechmogący”; „Elf i dom strachów” oraz „Elf i pierwsza gwiazdka”.
 
Na zakończenie spotkania klubowicze wykonali piękne portrety Elfa, dedykując je autorowi, Marcinowi Pałaszowi. Przyznaliśmy, że pisarz ma wielkie szczęście, będąc właścicielem tak inspirującego psa. Z niecierpliwością czekamy na kolejne przygody Elfa i jego opiekunów.

poniedziałek, 28 września 2015

Spotkanie DKK - "Czarownica piętro niżej" Marcin Szczygielski

Podczas wakacyjnego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci poznaliśmy kolejną książkę, od której nie można było się oderwać. „Czarownica piętro niżej” Marcina Szczygielskiego zawiera wszystkie elementy wspaniałej historii – magię, niezwykłe postacie, dreszczyk tajemnicy i humor, którym beztrosko żonglują bohaterowie. Piękno tej książki tkwi właśnie w różnorodności postaci, które mają wiele do powiedzenia…
Maja mieszka wraz z rodzicami w Warszawie. Jej wakacje zapowiadają się wspaniale, nareszcie będzie mogła oglądać swoje ulubione seriale i jeść pizzę. Rodzice stwierdzają, że ich córka zbyt wiele czasu spędza przed telewizorem, przesiąkając całkowicie serialowym „slangiem”. Zostaje wysłana do ciabci, czyli siostry babci, która mieszka w starej kamienicy w Szczecinie. Ciabcia okazuje się być straszą panią, której wszelkie technologiczne udogodnienia są obce. Nawet jej telewizor wydaje się być bardzo stary, bo jest czarno-biały. Nie inaczej wygląda jej mieszkanie – pełne dziwnych rzeczy: wanny schowanej w kuchennej skrzyni, makatek, poobijanych kubków, witraży i młynka do kawy, który wydaje się dziewczynce bardzo prymitywny. Maja spotyka też dziwnego kota, który bacznie obserwuje nową lokatorkę. Ciabcia ze spokojem przyjmuje towarzystwo narzekającej Mai, która niezbyt chętnie pomaga jej w ogrodzie. Dziewczynka odkrywa, że ogród ciabci jest bardzo dziwnym miejscem – kot okazuje się gadułą, a wiewiórka nie tylko potrafi mówić, ale uważa, że jest lisem… A gdyby wrażeń było za mało, gdzieś w zieleni kryją się Zdradliwe Lilie, niekoniecznie przyjaźnie nastawione do ludzi. Maja poznaje także nieznośnego urwisa Marka oraz sąsiadkę ciabci Poli – Monterową. Mała bohaterka odkrywa, że jej opiekunka nie jest zwykłą straszą panią, a jej ogródek kryje o wiele więcej tajemnic i niebezpiecznych sekretów. Rezolutna Maja szybko zapomina o serialach i innych udogodnieniach i daje się porwać niezwykłej przygodzie. Póki ma obok siebie gadającego kota, zwariowaną wiewiórkę i ukochaną ciabcię, to tak naprawdę wszystko może się wydarzyć…

Marcin Szczygielski stworzył współczesną historię, ale nie zabrakło też nostalgicznych elementów z przeszłości. Ciabcia i jej mieszkanie przypominają nam dawne czasy, kiedy to dzieci bawiły się na świeżym powietrzu, wykorzystując to, co miały pod ręka. Maja, która wkracza w ten niezwykły świat Ciabci, która nie umiała włączyć telewizora pilotem, nie miała komórki, nie oglądała żadnych seriali filmów, tylko ciągle czytała książki. I nie wiedziała, co to jest Internet! (s. 18), zmienia swoje nastawienie i nawiązuje nić porozumienia ze staruszką. Dziewczynka docenia opiekę ciabci Poli, która nie tylko świetnie gotuje, ale i jest osobą, na którą można liczyć w każdej sytuacji.

Każda z postaci wydaje się być bardzo oryginalna, posiadająca charakterystyczne cechy osobowości. Maja nie lubi kłamać, ponieważ doświadczyła konsekwencji mówienia nieprawdy: kłamanie po prostu się nie opłaca – prędzej czy później prawda wychodzi na jaw, a wtedy wszystko ogromnie się komplikuje. Jedno kłamstwo pociąga drugie, potem trzecie, czwarte, aż wreszcie człowiek całkiem się gubi w tych wszystkich zmyślonych rzeczach i wynika z tego okropna awantura. Kłamanie tylko na pozór jest wygodne – w efekcie zawsze przynosi wstyd (s. 12).

Dziewczynka lubi naśladować bohaterów z seriali, nawet posługuje się specyficznym językiem telenowel, co w rzeczywistości jest bardzo komiczne. Ciabcia to równie barwna postać, energiczna, zabawna, nawet trochę ekscentryczna. Zdobywa ona szybko sympatię czytelnika.

W baśniowej opowieści Szczygielskiego nie zabrakło też niezwykłych zwierząt i stworzeń. Pojawia się Kot, który gości czasami w mieszkaniu ciamci, jest bardzo nieufny, ale i wyjątkowo mądry. Pełni on rolę przewodnika, nie ujawnia swojego imienia, ale chętnie pomaga Mai wybrnąć z wielu niebezpiecznych perypetii. Drugim zwierzątkiem jest Foksi, wiewiórka, przekonana, że jest lisem. Jest też duch, mieszkający na strychu, który nie wiem kim jest. Oczywiście jest to wyzwanie dla Mai, która postanawia pomóc duchowi poznać jego tożsamość. „Czarownica piętro niżej” to nie tylko wciągająca aż po uszy historia, ale i skarbnica wartości, ujętych w przystępny dla dzieci sposób. Autor unika moralizatorskiego tonu dorosłych, pisząc w sposób bardzo ciepły, szczery, wywołując wiele pozytywnych emocji: Wydaje mi się, że każdy myśli o sobie, że jest miły i sympatyczny – stwierdziła Maja. Ale nie zawsze jest to prawda, bo to, że jest się sympatycznym według siebie, wcale nie znaczy, że jest się sympatycznym według innych (s. 175). Kiedy człowiek jest w złym nastroju, często mówi niegrzeczne rzeczy bez sensu tylko po to, żeby innym też popsuł się humor. Zły humor ma to do siebie, że bardzo chce być zaraźliwy (s. 185).

Książkę zdobią rysunki Magdy Wosik, które po każdym rozdziale streszczają to, co się już wydarzyło. Przypominają trochę komiksową historię, są pełne dynamiki i emocji. Te czarno-białe ilustracje pobudzają wyobraźnię i świetnie komponują się z historią.

Młodzi czytelnicy byli oczarowani powieścią, którą czytało się bardzo szybko z wypiekami na twarzy. Na podsumowanie emocjonującej dyskusji stworzyliśmy portrety literackie głównych bohaterów, wypisując charakterystyczne cechy i informacje. Klubowicze przyznali, że była to jedna z najlepszych książek jaką czytali w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Chyba każdy z nas chciałby przeżyć takie wakacje u ciabci…

*Cytaty pochodzą z książki: „Czarownica piętro niżej” Marcina Szczygielskiego, Warszawa 2013, wyd. Bajka.

piątek, 7 sierpnia 2015

Spotkanie DKK - "Noskawery" Paweł Beręsewicz

Kolejną książką, która wzbudziła w klubowiczach Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci „Książkołaki” wiele emocji była powieść Noskwery” Pawła Beręsewicza. Bardzo pouczająca i współczesna książka o mechanizmach świata reklamy i mody, skierowana do najmłodszych czytelników. Jak pisze o niej Joanna Papuzińska to „lektura-psikus” , która zaskoczy zarówno dziecko jak i rodzica.Czym są noskawery i dlaczego wszystkie dzieci pragną je mieć?
 
                                            Źródło: http://www.wyd-literatura.com.pl/foto/warianty/950/600/noskawery_500-2.jpg
Książka „Noskawery”to jeden z laureatów Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Główną bohaterką jest Zuzia Majda, która pewnego dnia oglądając reklamy w telewizji trafia na prawdziwie „czaderskie” noskawery, noszone przez samego Jacksona Beevera. Te przedziwne zapachowe, ochraniacze na nos stały się prawdziwym „krzykiem mody” i każde dziecko o nich marzyło. Zuzia również postanowiła zdobyć noskawery, aby zwrócić na siebie uwagę koleżanki, która nie zaprosiła jej na swoje urodziny. Dziewczynka poczuła się wykluczona
z grona rówieśników, a markowe nosoxy miały wszystko zmienić. Zuzia zwierza się ze swojego marzenia babci Marcie, która postanawia uszczęśliwić wnuczkę. Szyje ona noskawery według własnego projektu, początkowo prezent podoba się dziewczynce, niestety wizyta w szkole całkowicie zmienia podejście Zuzi do babcinych noskawerów, które bez markowej metki są tylko zwykłą podróbką. Babcia, jak to każda babcia, pragnie uszczęśliwić swojego wnuka i tym razem kupuje Zuzi oryginale noskawery… W tym samym czasie poznajemy mechanizm działania i projektowania modnych gadżetów, które tak naprawdę są niepraktyczne i nieprzydatne. Pomysłodawcą tytułowych noskawerów jest wielki projektant „Cesarz Mody” – Benetti, mieszkający na Manhattanie. Postanawia on ze zwykłych komicznych „skarpet na nos” stworzyć produkt pożądany i doskonale wie jak to osiągnąć. Wystarczy tylko zapłacić idolowi nastolatków, celebrycie, z którym utożsamiają się rzesze fanów, który zachęci ich do noszenia bezużytecznych noskawerów.
Paweł Beręsewicz obnaża działanie mechanizmów reklamy. Moda zmienia się z dnia na dzień
i ogranicza się tylko do chęci posiadania. Przekonuje się o tym bohaterka książki –Zuzia. Wielokrotnie reklamy budzą w nas pragnienie posiadania jakiejś rzeczy, która ma uczynić z nas kogoś lepszego. Dotyczy to również problemu akceptacji, utożsamiania się z grupą, rówieśnikami. A tak naprawdę przyjaźń rodzi się w zupełnie inny sposób i najlepiej odzwierciedlają to słowa babci Marty:
 
„Przecież lubi się ludzi za to, co mają w środku, a nie za to, co na sobie noszą” (s.19)
 
Podczas spotkania tworzyliśmy reklamę ulubionej książki, a także rozmawialiśmy jak powinna wyglądać reklama, aby nie była zbyt denerwująca. Dzieci stwierdziły, że najważniejsze są: szczerość i humor. Reklama nie powinna wprowadzać odbiorcy w błąd, powinna także być zaskakująca, niebanalna a na pewno dłużej zapadnie nam w pamięć. Warto jednak pamiętać, że współczesne reklamy to przede wszystkim narzędzia sprzedaży i nie można zbyt pochopnie ulegać ich wpływom oraz manipulacji.