poniedziałek, 21 marca 2016

Spotkanie DKK - "Autograf za milion dolarów" Rafał Witek

Czyj autograf może być wart milion dolarów? Co to jest surrealizm? Kim był ekscentryczny Salvador Dali? Aby się o tym przekonać sięgnęliśmy po kolejną książkę Rafała Witka, tym razem z serii „Bzik i Makówka”. „Autograf za milion dolarów” (wyd. Nasza Księgarnia) to trzecia część zwariowanych przygód Gabrysi i Nilsona. Wcześniejsza powieść „Klub latających ciotek” zaskoczyła klubowiczów humorem, tajemnicami i akcją. Nie mogło być też inaczej w przypadku perypetii Gabrysi Bzik i Nilsona Makówki. Historię cennego autografu opowiada Gabrysia, rezolutna i bardzo odważna trzecioklasistka, która ma wiele zabawnych pomysłów. Jej nieodłącznym towarzyszem jest Nilson, opanowany, praktyczny i rozsądny chłopak, na którego zawsze można liczyć w różnych okolicznościach.

Źródło okładki:  http://nk.com.pl/bzik-makowka-przedstawiaja-autograf-za-milion-dolarow/2183/ksiazka.html#.Vu_Nn0BgiVc

Zwariowana seria przygód rozpoczyna się od słuchania przez Nilsona audycji radiowej o wykorzystywaniu dzieci  do pracy w fabrykach odzieżowych w Bangladeszu: „Małe dzieci harują za grosze, żeby uszyć ubrania, które my potem kupujemy w galeriach handlowych” (s.8). Przyjaciele zastanawiają  się jak mogliby pomóc swoich rówieśnikom, walcząc o ich prawa. Ich rozmyślania przerywa konkurs radiowy, w którym Gabrysia wygrywa bilety do Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Bohaterowie trafiają na wystawę sławnego malarza - Salvadora Dalego. Jednym z najpopularniejszych i najdziwniejszych eksponatów okazuje się być telefon homar, który niespodziewanie zaczyna dzwonić. Rozmówcą okazuje się być  sam Salvador Dali, który dzwoni z przeszłości. Aby potwierdzić swoje słowa artysta obiecuje schować jakiś przedmiot, aby dzieci mogły go odnaleźć w przyszłości, niestety udziela bardzo skąpych i tajemniczych wskazówek. Miejsce ukrycia znajduje się w … Paryżu, co stanowi kolejny problem. Jak przekonać rodziców do wyjazdu, skoro taka wyprawa byłaby bardzo kosztowna? Łut szczęścia sprawia, że dzieciom udaje się polecieć do Paryża. Teraz tylko pozostaje odnaleźć ukryte miejsce, co w obcym, wielkim mieście okazuje się być nie lada wyzwaniem. Od czego są jednak zwariowane pomysły i odwaga….

„Autograf za milion dolarów” to nie tylko zabawna powieść, z niewiarygodną fabułą, ale i lekcja surrealizmu. Autor zręcznie przemycił wątki o Dalim oraz o sztuce surrealizmu. Same przygody, bardzo fantazyjne i wręcz nadrealistyczne nawiązują do marzeń sennych. Dzieci samotnie podróżują po Paryżu, uciekają przed policją i zdobywają cenną pamiątkę po Salvadorze. Sama rozmowa z artystą przez niepodłączony telefon w kształcie homara może rozbawić. Naszym bohaterom udaje się także pomóc dzieciom, pracującym w fabrykach odzieżowych.  A wszystko dzięki zwykłej, pozornie nudnej wycieczce do Muzeum Sztuki Współczesnej.
Surrealistyczne przygody dwójki bohaterów serii Bzik & Makówka zilustrowała Magda Wosik. Rysunki zdobiące każdą stronę książki są bardzo dynamiczne, podkreślają humorystyczne akcenty, a nawet przedstawiają samego Salvadora Dalego.

Klubowicze Dyskusyjnego Klubu Książki „Książkołaki” z wielką przyjemnością dyskutowali o przeczytanej lekturze, która zebrała same entuzjastyczne recenzje wśród czytelników. Zabawne dialogi, wydanie przypominające trochę komiks oraz bohaterowie i pomysłowa fabuła, sprawiły, że „Autograf za milion dolarów” pochłaniało się szybko, z wielką ciekawością i dreszczykiem emocji. Rozmawialiśmy również o sztuce surrealistycznej, poznaliśmy Dalego i jego twórczość. Oczywiście młodzi czytelnicy kojarzyli go przede wszystkim z obrazem „Trwałość pamięci”, na którym pojawiają się zegary o bardzo plastycznych i elastycznych kształtach. Rozmawialiśmy również na temat mody, ubrań oraz o warunkach, w jakich one powstają. Klubowicze mogli również podzielić się pomysłami na co przeznaczyliby milion dolarów, gdyby dysponowali taką kwotą.    

Oto fragment recenzji Ewy (10 lat), która oceniła książkę Rafała Witka bardzo wysoko, bo jak sama stwierdziła na +6:
„1.Gatunek książki – jest to książka kryminalno-przygodowa i nawet trochę fantastyczna.
2. Bohaterowie – największą rolę w tej książce odgrywa dwoje bohaterów: Gabrysia  i Nilson. Są oni przyjaciółmi ze szkoły.
3. Ilustracje – autorką ilustracji jest Magda Wosik, która idealnie przedstawia w swych rysunkach to, co jest na piśmie.
4. Małe streszczenie – Gabrysia Bzik i Nilson Makówka wygrali bilety do Muzeum, w którym spotyka ich najdziwniejsza rzecz w życiu. Muszą wyruszyć aż do stolicy świata by rozwiązać tajemniczą sprawę, którą im zlecono”

Pozostaje nam czekać na najnowsze przygody zwariowanej dwójki w książce „Maliny zza żelaznej kurtyny”.

poniedziałek, 7 marca 2016

Spotkanie DKK - "Arka czasu" Marcin Szczygielski

Podczas lutowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci „Książkołaki” uruchomiliśmy wehikuł czasu, stworzony przez Marcina Szczygielskiego i przenieśliśmy się w przeszłość. Naszym przewodnikiem był dziewięcioletni chłopiec Rafał, któremu przyszło żyć w trudnych czasach II wojny światowej. Arka czasu” z dość tajemniczym podtytułem – „czyli wielka ucieczka Rafała od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz” to książka-szkatułka, w której autor przechowuje wiele emocji, nie wychodząc poza świat i wyobraźnię dziecka. Pod warstwą fabularną kryje się trudna tematyka. Jak rozmawiać z dziećmi o Holocauście? Jak opowiedzieć młodym czytelnikom czym było getto? Jak zobrazować piekło wojny, ale tak aby nie naruszyć dziecięcej wrażliwości, nie przestraszyć natłokiem historycznych faktów? Sam temat zagłady, śmierci milionów niewinnych ludzi, rzeczywistość wojenna może wydawać się dla współczesnego dziecka czymś abstrakcyjnym, ale Szczygielski udowadnia, że przeszłość można zrozumieć przez utożsamienie się z drugim człowiekiem, wsłuchanie się jego osobistą, indywidualną opowieść.


 „Arka czasu pokazuje wojenne realia oczami dziecka, delikatnie zarysowując niektóre wątki i wplatając fantastyczny motyw wehikułu czasu. To lektura nie tylko o przeszłości, ale i zwierciadło odbijające współczesność i nas samych. Książkę Marcina Szczygielskiego, nagrodzoną w III Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, można porównać do literackiego muzeum pamięci, dziecięcych emocji, uczuć, bo to one są fundamentem tej niezwykłej powieści. Czytając pierwsze strony powieści, poznając Dzielnicę, w której mieszkał Rafał, czujemy pewną dezorientację i niepewność, gdzie i kiedy dokładnie żyje nasz bohater. Dzielnica to cały świat chłopca, który mieszka z dziadkiem. Starszy pan opiekuje się wnukiem, będąc muzykiem, zarabia, grając na skrzypcach. Codzienność Rafała jest bardzo monotonna, najczęściej spędza czas w mieszkaniu, które wynajmują wraz z dziadkiem. Jedyną jego rozrywką są wycieczki do biblioteki i wypożyczanie książek, które są ucieczką od szarej rzeczywistości, często niezrozumiałej dla małego dziecka. Podczas kolejnej wizyty, bibliotekarka poleca mu powieść „Wehikuł czasu” Wellsa, która całkowicie pochłania młodego czytelnika. Rafał porównuje literacką rzeczywistość do swojego świata, odnajdując wiele podobieństw. Chłopiec tak naprawdę mieszka w getcie, w Warszawie, znajdującej się pod okupacją niemiecką. Dziadek, chcąc ratować go, sprzedaje swoje ukochane skrzypce i organizuje ucieczkę wnuka, zapewniając mu opiekę polskiej rodziny poza murem. Rafał dowiaduje się, że są prześladowani ze względu na swoje żydowskie pochodzenie i dlatego muszą żyć w wydzielonej Dzielnicy. Aby zmienić wygląd chłopiec musi przefarbować włosy, które przybierają wściekle rudy kolor. Niestety ucieczka nie do końca przebiega pomyślnie i główny bohater zmuszony jest zamieszkać w opuszczonym zoo. Znajduje tam przyjaciół, którzy opiekują się sobą nawzajem. Zoo staje się miejscem niezwykłych ale i niebezpiecznych zdarzeń. Pojawia się również dziwna maszyna, którą chłopiec wielokrotnie sobie wyobrażał: „ma mniej więcej dwa metry wysokości i przypomina klatkę zbudowaną ze złotych obręczy. Wewnątrz niej ktoś zamontował cześć roweru, a przynajmniej tak to wygląda – widzę siodełko, przed którym umieszczono nisko pulpit z kilkoma prętami, zakończonymi kryształowymi gałkami. Za siodełkiem znajduje się natomiast beczkowa bryła, pokryta ciemnym drewnem. Wystaje z niej złoty pręt, a z jego czubka sterczą na wszystkie strony druty. Przypominają stelaż parasola pozbawiony powłoki z materiału” (s.131.) Obserwacje Rafała, opis jego uczuć – doskonale prezentują przestrzeń getta i okupowanej Warszawy. Dorota Koman w swojej recenzji „Życie – prawdziwy wehikuł czasu” doskonale opisuje wyjątkowy styl autora „Arki czasu” :

 „Portretowanie „szybką cienką kreską” jest jednym z walorów pisarstwa Szczygielskiego. Podobnie jak zwarte opisy i umiejętność konstruowania fabuły. Na pozór nieprzystającym do tematu wątkom science fiction zawdzięczamy najmocniejsze fragmenty książki: przeniesienie Rafała w rok 2013 – jego spojrzenia na współczesne dzieciaki (ich strój, język, zachowanie, dzisiejsze gadżety). Przejmującej sceny kopania przez chłopców bochenka chleba nie da się zapomnieć. Przy czym Marcin Szczygielski ani przez chwilę nie poucza, nie komentuje tego, co widzi Rafał.” (D. Koman, Życie – prawdziwy wehikuł czasu, „Nowe Książki” 2013, nr 12, s. 90.) 

Warto wspomnieć, że szkielet historii o żydowskim chłopcu, któremu udaje się uciec z getta jest wątkiem, który wydarzył się naprawdę. Najmłodszych czytelników na pewno zainteresują niespodziewane zwroty akcji, atmosfera tajemnicy, a także humorystyczne sceny, przełamujące wojenną, smutną rzeczywistość. Gdy jednak spoglądamy na okupowane miasto i getto oczami Rafała spostrzegamy, że dla chłopca jest to coś normalnego, to zwykła codzienność, bo innej nie potrafi sobie przypomnieć. Starszych poruszy postać dziecka, jego niewinne spojrzenie na świat a także zestawienie Rafała z Asią, współczesną typową dziewczynką (o którym wspomina również Dorota Koman w swojej recenzji). Szczególnie wzruszającym momentem jest powrót małego bohatera do getta, w poszukiwaniu ukochanego dziadka. Okazuje się bowiem, że Dzielnica jest pusta, tylko na ulicach pozostają porozrzucane przedmioty, meble i ubrania… Historia ma jednak pozytywne zakończenie, ale obraz getta na zawsze pozostaje w umyśle małego narratora. Na ostatnich stronach powieści „Arka czasu” odnajdziemy bardzo interesującą refleksję, że tak naprawdę do podróży w czasie nie jest potrzebny żaden magiczny, fantastyczny, pojazd czy maszyna ale „przybysz z przeszłości”: 
Spotykasz ich na każdym kroku, każdego dnia. A niektórych znasz osobiście, bo są to twoi dziadkowie i ich przyjaciele. Nie przemierzyli co prawda czasu w wehikule, a zwyczajnie – na piechotę, jednak żyli w przeszłości i dobrze ja pamiętają. Jeśli zapytasz, na pewno ci o niej opowiedzą, a historie, które znają, czasami mogą okazać się bardziej niezwykłe od tych, ukazanych w książkach czy filmach. Wystarczy posłuchać.”(s. 286.)

Klubowicze byli podzieleni co do opinii na temat „Arki czasu”. Dla jednych była to trudna lektura, a sam jej początek przytłaczał opisami przestrzeni. Sama Dzielnica była dla nich „oderwanym” miejscem, dziwnym, w którym nie chcieliby mieszkać. Inni stwierdzili, że dzięki przeczytanej powieści mogli odtworzyć w swojej wyobraźni świat, którego nie znali. Dla trochę starszych czytelników, znających kontekst wojny, była to książka fascynująca, a z drugiej strony wzruszająca, smutna, pełna niepokoju i niebezpiecznych wydarzeń. Odwagą wykazali się główni bohaterowie, szczególnie Rafał i Lidka. Wojna okazuje się być czymś niepojętym i niezrozumiałym zarówno dla dzieci ją doświadczających, jak i dla najmłodszych, którzy znają ją tylko z opowieści. Tak naprawdę dla każdego z nas wojna to stan anormalny, niedefiniowalny ogrom zła i niepewności o kolejny dzień. Uczucia bohatera nie tylko odmalowują przestrzeń ale i oddają klimat całej powieści, dreszcz lęku, bezosobowego zagrożenia. Warto rozmawiać z najmłodszymi o tym czym była wojna, jak inaczej wyglądało miasto, życie ludzi. Szczygielski jest doskonałym przewodnikiem, nie epatuje okrucieństwem, brutalizmem, ale delikatnie dobranymi słowami, nakreśla klimat, obraz wojny z perspektywy zwykłego człowieka, dziecka. 
Czytelnicy zwrócili również uwagę na ilustracje, które wykonał Daniel de Latour, ukazujące najważniejsze przygody Rafała. „Arka czasuto książka wywołująca wiele burzliwych dyskusji, różnie odbierana przez czytelników.

*Cytaty pochodzą z książki M. Szczygielskiego, Arka czasu, wyd. Stentor, Warszawa 2013.

czwartek, 4 lutego 2016

Spotkanie DKK - "Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić" Sławomir Hanak

O dwóch, różnych światach dziewczyn i chłopaków rozmawialiśmy  podczas styczniowego spotkania DKK „Książkołaki”. Temat wzbudził wiele emocji wśród klubowiczów, a wszystko za sprawą książki Sławomira Hanka – „Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić”, wydanej przez wyd. Skrzat.  Lektura okazała się pretekstem do rozmów o relacjach rówieśniczych w szkole i w domu. Okazało się, że autor świetnie i prawdziwie pokazał dwie strony medalu, dwie perspektywy, zachowując jednak obiektywizm.
W jednym z wywiadów autor opowiada o tym jak zostałam pisarzem:

Zacząłem już w podstawówce. Pierwsza „powieść” wypełniła cały 60-kartkowy zeszyt. Były nawet ilustracje! Kilkuletnia działalność w zespole „SPIRALA”  zaowocowała kilkudziesięcioma tekstami. Nawet w wojsku stworzyłem kabaret, który zdołał wystawić pełny, półtoragodzinny program. Przez całe życie  pisałem okolicznościowe wiersze i toasty.  Do prawdziwego zmierzenia się z prozą nakłoniła mnie moja, wówczas ośmioletnia, córka. Pewnego dnia zwróciła się do mnie słowami: „tato, mógłbyś dla mnie napisać książkę”. No więc się zawziąłem i napisałem.” [(http://www.raciborz.com.pl/s-hanak-o-dziewczynach-i-chlopakach-w-swojej-ksiazce,30517.html)]

Oprócz pisania interesuje się lotnictwem, a  w wolnym czasie uprawia bonsai. Inspiracje autor czerpie z życia, z opowieści swojej córki, a także z własnej wyobraźni. W swojej książce ukazał dwa światy, które nieustannie rywalizują ze sobą, ale tak naprawdę uzupełniają się. Poznajcie Martynę i  Smalca – trzecioklasistów, którzy tworzą dwa, zwalczające się obozy – dziewczyn i chłopaków. 

Zabawne przygody dzieci zostają przedstawione z dwóch perspektyw – Martyny i jej przyjaciółek, które nieustannie podejrzewają bandę Smalca o wymyślanie coraz to nowych niebezpiecznych intryg. Już na pierwszych stronicach narratorzy jasno określają na czym polega bycie dziewczyną i chłopakiem, podkreślając niezrozumienie dla drugiej strony.  Smalec uważa, że jego koleżanki są słabsze, płaczliwe i „jedyne, co je interesuje, to jakieś dziecinne naklejki, kolorowe gumki, spinki i inne ozdóbki, a niektóre to nawet jeszcze gadają o lalkach” (s. 9). Dziewczyny również nie oszczędzają męskiego grona w swoich przemyśleniach: „W głowach im tylko głupoty. Nic, tylko by ganiali, wrzeszczeli i łazili po drzewach. (…) Oni są tacy dziecinni. Nie wiedzą nawet, kim chcą być w przyszłości” (s.8 -9).  Wzajemna niechęć jest przyczyną wielu zabawnych i humorystycznych sytuacji, spisków i pomyłek. Zarówno Smalec i jego ekipa jak i obóz Martyny wyciągają pochopne wnioski, a nieustanne podsłuchiwanie drugiej strony rodzi wiele konfliktów i niespodzianek. Czy uda się pogodzić zwaśnione obozy? Czy dziewczyny udaremnią plany wysadzenia szkoły przez chłopców? Czy znajdą jednak wspólny język?
Budowanie muru niechęci między dziewczynami i chłopakami bierze się tak naprawdę ze stereotypów, nieznajomości tej drugiej płci. Gdy Smalec, czyli Grzesiek i jego koledzy poznają bliżej swoje koleżanki, rozmawiają z nimi, przekonują się, że dziewczyny są do nich podobne, mogą mieć ciekawe zainteresowania jak Martyna, która chce zostać archeologiem i uwielbia wspinać się po drzewach. Smalec natomiast to zapalony wielbiciel lotnictwa i jego historii, a jego opowieści wzbudzają szacunek w Martynie.  
Dużym plusem powieści jest jej szata graficzna imitująca zeszyt w linię, czyli taki szkolny notatnik czy pamiętnik, w którym bohaterowie opisują zabawne przeżycia i przygody. Narracja Martny i Smalca również zostaje zróżnicowana przez wybór odpowiedniej czcionki.  Język powieści jest prosty, a kreacje postaci są zabawne, wzbudzające sympatię w czytelniku.
Klubowicze zgodnie przyznali, że w ich środowisku rówieśniczym również powstają obozy dziewczyn i chłopaków.  Dzieci przytaczały zabawne sytuacje z życia, podkreślając jednak, ze nie można innych oceniać ze względu na stereotypy czy płeć. Wspólnie wypisaliśmy cechy charakterystyczne bohaterów książki Sławomira Hanaka, pokazując ich wady i zalety. 
To nie koniec przygód Smalca i Martyny, autor pokusił się o napisanie drugiej części ich niezwykłych przygód – „Dziewczyny i chłopaki. Właściwe podkreślić”.  Książka Sławomira Hanaka to świetna propozycja dla każdego, kto chce poznać ten drugi, wydawałoby się całkowicie inny, pokręcony świat przeciwnej płci.

*Fragment wywiadu „S. Hanak o dziewczynach i chłopakach w swojej książce” pochodzi ze strony: http://www.raciborz.com.pl/s-hanak-o-dziewczynach-i-chlopakach-w-swojej-ksiazce,30517.html
*Cytaty z książki S. Hanak, Dziewczyny i chłopaki. Niepotrzebne skreślić, wyd. Skrzat, Kraków 2013.

piątek, 22 stycznia 2016

Spotkanie DKK - "Afryka Kazika" Łukasz Wierzbicki

Ostatnie spotkanie Dyskusyjnego klubu książki dla dzieci „Książkołaki” w roku 2015 było doskonałą okazją do podsumowania działalności i nagrodzenia uczestników, którzy wykazali się wyjątkowym zaangażowaniem oraz frekwencją. Do najbardziej aktywnych klubowiczów należały w mijającym roku: Hanna Oleksiewicz, Nina Karbarz, Olga Maciąg, Wiktoria Wojtanowicz. W trakcie naszych spotkań przeczytaliśmy i omówiliśmy aż 14 tytułów, których listę oraz recenzje można zobaczyć na naszym blogu: http://ksiazkolaki-dkk.blogspot.com/ .
Książką omawianą w grudniu była powieść Łukasza WierzbickiegoAfryka Kazika”. Autor zabiera młodych czytelników w podróż po „Czarnym Lądzie” śladami niezwykłego podróżnika Kazimierza Nowaka, który jako pierwszy przemierzył Afrykę rowerem. O tej mało znanej, ale ważnej postaci autor wspomina:
 
 „Kazimierz Nowak pragnął posyłanymi do polskich gazet reportażami i fotografiami z podróży zarobić na utrzymanie mieszkającej w Poznaniu rodziny, żony Marysi i dwójki dzieci: Elżbiety i Romualda. Pociągiem udał się do Rzymu, stamtąd rowerem do Neapolu, statkiem przeprawił się przez morze do Afryki. W listopadzie 1931 roku ruszył do Trypolis na południu w głąb afrykańskiego lądu. Na swym szklaku spotkał egzotyczne plemiona Tuaregów, Szilluków, zwiedzał kopalnie złota, zaprzyjaźnił się z wychowanym w wiosce misyjnej Remo, gościł na dworze króla Rwandy, w lasach równikowych wspólnie z Pigmejami polował na słonie, wspinał się ku ośnieżonym szczytom Gór Księżycowych” (s. 163-164).   
 
Afryka Kazika to oparta na faktach historia o niezwykłym człowieku, który w latach 30. XX wieku postanowił wyruszyć w daleką podróż, powrócił do Polski dopiero po pięciu latach. Choroba nie pozwoliła mu jednak wydać książki o jego niezwykłej wyprawie, a śmierć pokrzyżowała plany dalszych podróży. Łukasz Wierzbicki po raz pierwszy usłyszał o Kazimierzu Nowaku od dziadka, zafascynowany historią postanowił odszukać dokumenty, listy oraz reportaże podróżnika. Pokłosiem poszukiwań była książka „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931 – 1936”.
 
„Afryka Kazika” to opowieść dla najmłodszych, bogata w kolorowe ilustracje oraz mapę, na której można prześledzić szlak podróży Kazika. Opisane przygody pokazują codzienne zmagania z klimatem, trudnymi warunkami, dzikimi zwierzętami, chorobą czy pustynią. Kazik, główny bohater spotyka na swojej drodze różnych ludzi: wojowników, czarownika, ludożercę, uczestników karawany. Każda z tych postaci wzbogaca naszego bohatera o nowe doświadczenia, opowieści o afrykańskich zwyczajach i tradycjach. Kazik to podróżnik otwarty, chętny do rozmowy, słuchający tubylców. Jego postawa imponuje, ponieważ nie próbował narzucać innym swojego zdania, poglądów, kultury, ale z pokorą uczył się nowych rzeczy. Nie szukał złota, skarbów, ale pragnął jak najlepiej oddać afrykański klimat, opowiedzieć o nieznanym kraju, ludziach i własnych przeżyciach. Oprócz wysłużonego roweru, który zepsuł się w trakcie wędrówki, Kazik podróżował również łódką, jadąc konno oraz wielbłądem, przeprawiając się przez pustynię.  Wielokrotnie doświadczał niebezpiecznych zdarzeń, ale zawsze wychodził z opresji obronną ręką. Powróciwszy do kraju chętnie opowiadał o swojej niezwykłej podróży. Co było dla niego najpiękniejsze w podróżowaniu, co przywiózł z Afryki? Jak sam mówił:
 
 „Najważniejsze, co przywiozłem z podróży, to wspomnienia. Największym skarbem są dla mnie zdjęcia, które oglądacie, te opowieści, których słuchacie. Nie zdobycie bogactw jest najważniejsze w podróżowaniu, ale rzeczy, które zobaczycie, i ludzie, których spotkacie” (s.158).
 
Książka Łukasza Wierzbickiego „Afryka Kazika” to wspaniała opowieść o Afryce, ale i człowieku, prawdziwym podróżniku, który zakochał się w tym kontynencie, ludziach i krajobrazach. Jego postać to przykład niezwykłego wojażera – odważnego, mądrego, nawiązującego szybko kontakt z drugim człowiekiem. Jego przygody zainspirowały klubowiczów do rozmowy na temat podróżowania, bycia podróżnikiem czy turystą. Dyskutowaliśmy dlaczego warto podróżować i co daje nam wyjazd do innego miasta, kraju, na inny kontynent. Przygody Kazika pomimo licznych niebezpieczeństw miały zawsze szczęśliwe zakończenie, ale nie każdy podróżnik bywa aż tak rozważny jak nasz bohater, do takiej wyprawy należy się porządnie i racjonalnie przygotować kilka miesięcy wcześniej, biorąc po uwagę wiele różnych czynników (klimatycznych, fizycznych, fizjologicznych, kulturowych czy społecznych).
 
Powieść spodobała się klubowiczom, którzy wraz z głównym bohaterem przeżywali zabawne sytuacje ale i chwile grozy. Kazik okazał się sympatyczną postacią, pełną humoru i optymizmu. Młodzi czytelnicy poznali wspaniałą historię pierwszego człowieka, który zwykłym rowerem przemierzył Afrykę. Takich opowieści próżno szukać w podręcznikach. Każdy z nas, nawet jeżeli nie jest podróżnikiem, może wiele nauczyć się od Kazika – choćby zachowania zimnej krwi w sytuacjach ekstremalnych.  

piątek, 8 stycznia 2016

Spotkanie DKK - "Niedoparki" Pavel Šrut

Podczas spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki staramy się poznawać nie tylko polską literaturą, ale i obcą. Tym razem zmierzyliśmy się ze zbiorem historii czeskiego pisarza , Pavla Šruta, noszących tytuł „Niedoparki”. Książka zdobyła wiele prestiżowych nagród w Czechach, m.in. Nagrodę Magnesiia Litera, była laureatem Najpiękniejszej Czeskiej Książki Roku 2008 oraz zdobyła tytuł Książki Dziesięciolecia. Niedoparki podbiły również serca polskich czytelników, powstał nawet spektakl dla dzieci, oparty na fabule książki Pavla Šruta. W Polsce historia „Niedoparków” została wydana przez wyd. Afera, w przekładzie Julii Różewicz.
 
 Tytułowe stworki to prawdziwi pasjonaci skarpetek, inaczej zwani Skarpetkożercami. Ginące pojedyncze skarpetki to ich sprawka. Jednym z głównych bohaterów jest Hihlik mieszkający wraz z Dziadkiem w ścianie mieszkania Egona Wawrzyńca. Niedoparki nie mają swoich domów i mieszkają „kątem” u ludzi, oczywiście ukrywając się przed nimi. Oprócz Hihlika poznajemy również jego dalszą rodzinę Tulamora seniora, jego synów bliźniaków Ramzesa i Tulamora juniora. Wielki Szef, czyli Tulamor senior to prawdziwy skarpetkowy mafiozo. Hihlik i inne Niedoparki przeżywają wiele dziwnych przygód. Ich prawdziwym znawcą jest profesor Longin Kędziorek, który zajął się badaniem i opisaniem życia Niedoparków. A jak wyglądają typowi Skarpetkożercy? Profesor pisze o nich następująco:
 
Ponieważ żywią się skarpetkami, ich ciało wygląda jakby składało się ze skarpet. Dzięki temu  są niezwykle gibkie i giętkie, potrafią wyciągać się i kurczyć. Niedoparki mają posturę raczej krępą i wysokość nieokreśloną. (…) Oczka ma niedoparek małe i rozbiegane. Najbardziej okazałą część jego twarzy stanowi otwór gębowy. Wraz z nosem może tworzyć coś w rodzaju trąby, podobnej do rury odkurzacza. Stworzenie jest więc znakomicie przystosowane do wydobywania strawy (skarpet) zza łóżka. (…) W chwili zagrożenia niedoparki zachowują się niczym kameleony! Potrafią zlać się z otoczeniem. Po prostu znikają!” (s.30)
 
Profesor za wszelką cenę pragnie złapać Niedoparka aby dokładnie poznać zwyczaje tego gatunku, jak na prawdziwego badacza przystało, poświęca temu każdą wolną chwilę. 
 
Warto wspomnieć również o szacie graficznej „Niedoparków”, które narysowała Galina Miklinova, która pewną historią ze skarpetką, zainspirowała autora do stworzenia nietuzinkowych postaci.
 
Książka „Niedoparki” ma swój urok, lecz nie każdemu przypadła do gustu. Klubowiczom nie spodobało się rozbicie historii Skarpetkożerców na tak wiele rozdziałów, które tylko rozpraszały fabułę i akcję. „Niedoparki” tak naprawdę mają wiele aluzji i nawiązań do świata dorosłych, choćby postać Ojca Chrzestnego, czyli Tulamora seniora. Stworki Pavla Šruta tak naprawdę bardzo przypominają ludzi i tak jak my czują, szukają przyjaźni i akceptacji.
 
Miłym podsumowaniem spotkania była gra „Nakarm Niedoparka”, znajdująca się na polskiej stronie książki - http://www.niedoparki.pl/
*Źródło okładki :  http://sklep.wydawnictwoafera.pl/index.php?route=product/product&product_id=55