poniedziałek, 14 grudnia 2015

Spotkanie DKK - "Licho i inni" Agnieszka Taborska oraz "Dawniej czyli drzewiej" Małgorzata Strzałkowska

Gdzie mieszka Licho oraz o zakurzonych słowach, czyli książki o naszym dziedzictwie
 Listopadowe, długie wieczory sprzyjają czytaniu książek. DKK „Książkołaki” spotkał się aby porozmawiać tym razem o dwóch książkach – „Licho i inni” Agnieszki Taborskiej (Najlepsza Książka dla Dzieci 2014), oraz „Dawniej czyli drzewiej” Małgorzaty Strzałkowskiej. Lektury okazały się nie lada wyzwaniem dla młodych klubowiczów.
Źródło:  http://wyborcza.pl/1,75475,17168294,Co_czytali_Polacy_w_2014_roku__Zapytalismy_znanych.html
Licho i inni” (wyd. BOSZ) to zbiór opowieści, nawiązujących do polskich, regionalnych legend. Agnieszka Taborska bardzo plastycznie, baśniowo opisuje niezwykłych bohaterów. Czytelników w magiczną podróż zabiera „niby to kot, ale bardziej z bajki niż z życia, bo niebieski w żółte paski”. Podążając za nim odnajdziemy zarośniętą studnię oraz gliniany garnek, kryjący pożółkłe kartki, które:  
„były tak stare, że część rozsypała się w palcach. Z pozostałych dowiedziałam się o wiosce, którą mieszkańcy opuścili ze strachu przed czarami Wiedźmy spod Dębu. Przeczytałam o Niebożętach, o Lichach i Utopcach, o magicznej pajęczynie, o koniakowskich koronkach, o chustach gaździn z Chochołowa, o czepcach Kurpianek, o tęczy zastygłej w tkaninie i wielu innych cudach” (s.5) 
Poznajemy czarne jak noc Licho, które „ma czarny łeb, czarny brzuch, czarne łapy i czarny ogon, nawet jęzor ma czarny i czarne myśli pod czarną czupryną” (s.6). Całkowicie czarny stworek uwielbia mieszać, obiecywać ludziom we śnie różne rzeczy, przestawiać przedmioty, płatać figle, aby „nadpsuwać świat” każdej nocy. Całkowicie odmienne są Niebożęta, które nazywa się również Kraśniętami, Piędzimiężykami, Domownikami, Latawcami, Skarbkami, Karzełkami lub po prostu Krasnoludkami. Zamieszkują muchomory, dziuple a także łupiny orzecha, ich głównym zadaniem jest naprawianie tego, co zepsuły w nocy włochate Licha. Niebożęta kochają pomagać ludziom, ale od pewnego czasu zniknęły i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Jednak jak zauważa gawędziarka „ świat jest pełen tajemnic, niezwykłych zdarzeń oraz stworzeń przemienionych w coś lub kogoś innego” (s.9)  więc być może Krasnoludki ukrywają się tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa. Poznajemy także mroczne i niebezpieczne Boginki zwane także Topielicami lub Rusałkami, zamieszkujące suwalskie jeziora.  Pewnego dni ich taniec ujrzał Zbyszek, wobec którego Boginki nie miały dobrych zamiarów. Świadkiem zdarzenia był Krasnal, który postanowił pomóc młodzieńcowi i wpadł na wspaniały pomysł (którego nie zdradzimy, czytającym recenzję). Wśród legend pojawiają się również podhalańskie Dziwożony, Wiedźma spod Dębu, mieszkająca w wędrującej chatce na kurzej nodze; dobroduszny i najuprzejmiejszy Olbrzym; przemoczone Utopce.
 Źródło: http://mamadu.pl/115545,slowem-i-obrazem-malowane-zobacz-nowosci-ksiazkowe-dla-dzieci
 Autorka raczy czytelników niezwykłymi historiami powstawania tradycyjnych przedmiotów, symbolicznych dla niektórych regionów Polski. I tak dowiadujemy się o góralskiej parzenicy, tęczowym pasie łowickim, kurpiowskim czółku, chustach chochołowskich gaździn, stworzonych przez same Niebożęta; zakopiańskich kierpcach zdobionych przez pewną rezolutna myszkę, koniakowskich koronkach, które uratowały mieszkańców Krakowa przed plotkującą kramarką Matyldą.
Agnieszka Taborska reinterpretuje polskie, regionalne legendy, snując piękne historie, gawędy
o dziwnych stworach, zamieszkujących kiedyś jeziora, lasy oraz domy. Książka jest pełna folklorystycznego klimatu, lekkiego humoru, ale i dreszczyku emocji. Pisarka odkurza dawne legendy, wplata je w baśniowe, ale i współczesne literackie ramy. Piękne są ilustracje Lecha Majewskiego, pełne charakterystycznych ludowych motywów, elementów. Nawe czarne Licho, uwiecznione przez rysownika, zdaje się być sympatyczne i bardzo tajemnicze. Ilustrator w pełni oddaje cechy bohaterów oraz główne motywy, pojawiające się w tekście legend. Dzieciom najbardziej spodobało się niecne Licho, prawdziwy czarny charakter. Klubowicze okazali się krytyczni jeżeli chodzi o zbiór opowiadań „Licho i inni”, zwracając uwagę na mnogość bohaterów, zawikłaną fabułę. Podczas dyskusji próbowaliśmy jednak „odczarować” legendy, poznając jednocześnie naszą tożsamość, ponieważ legendy, czy polskie baśnie to część naszej kultury, barwnego folkloru. „Licho i inni” to ważna pozycja dla dzieci i rodziców, pokazująca jak piękne są polskie legendy. Warto odkrywać je na nowo aby nie zapomnieć, że i w zakamarkach naszego domu może mieszkać pomocne Niebożątko lub psujące wszystko kosmate Licho.
Kolejną lekturą DKK, odkrywającą przed czytelnikiem bogactwo naszej historii, kultury, a przede wszystkim polskiego języka była książka Małgorzaty Strzałkowskiej „Dawniej czyli drzewiej”, wydana przez Wydawnictwo Bajka. Słownik dawnych słów podbił serca klubowiczów, którym spodobały się sugestywne ilustracje Adama Pękalskiego oraz zabawne i dowcipne historie, pokazujące znaczenie słów, które są archaiczne i wyszły dawno z użycia. Dowiedzieliśmy się, że baletnica tańczy w paczce, szwedy wspaniale smakują z kaszą, a spotkanie z pelikanem jest bardzo bolesne dla naszego uzębienia. 
Spodobały nam się wyrazy związane z modą czy ubiorem. Muszki służyły do ozdabiania twarzy :„były to malutkie, czarne ozdoby, wykonane z jedwabiu, aksamitu, cienkiej skóry lub papieru i przyklejane specjalnym klejem na twarzy lub dekolcie” (s.34). Każda miała swoja nazwę w zależności od jej umiejscowienia np. całuska znajdowała się blisko ust, a wabiąca na brodzie. Natomiast fałszurą nazywano luźną, kobiecą suknię z Turcji, ukrywającą wszelkie niedoskonałości figury. Zaskoczyło nas, że latem ubierano się w letnik, czyli bardzo przewiewny i lekki strój. Każdy z nas jest  czcicielem, czyli czytelnikiem, który czcie (czyta) książki. Klubowicze mogli poćwiczyć wymowę, bo słowo „czcienie” nie jest łatwo wymówić, a tym bardziej odmienić przez osoby. Najtrudniejsze okazały się jednak nazwy związane z rodziną, krewnymi, choćby praszczur (daleki przodek), szczątek (potomek), wnęk (wnuk), żółwica (szwagierka); jątrew (bratowa).
Książka Małgorzaty Strzałkowskiej Dawniej czyli drzewiej” to prawdziwa kopalnia ciekawych, zabawnych słów, których używali nasi pradziadkowie i przodkowie. Słownik ten pokazuje jak dynamiczny i żywiołowy jest nasz język, jak bardzo się zmienia i ewoluuje. Jedne słowa starzeją się, przemijają, użytkownicy przekształcają je w inne, o innym znaczeniu. Dzieci zastanawiały się po co znać takie słowa, których już się nie używa. Język polski kształtował się przez wiele wieków, jest symbolem naszej tożsamości, pochodzenia i korzeni. Tak jak stare fotografie, listy, dokumenty, jest fragmentem historii, obrazem przodków. Dawne słowa, archaizmy odsłaniają przez nami przeszłość, pokazują kulturę, obyczaje, tradycje, modę, dania - sprzed kilkunastu lat. I jak mówi autorka:
Słowa, słowa, słowa… Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa…” (s.4)
Wiele zależy od nas, użytkowników języka, jak będziemy mówili, jakich słów używali. Czy będziemy tworzyli nowe słowa, czy będziemy wprowadzać coraz więcej wyrazów z innych języków, to wszystko jest żywą częścią, rozwijającego się języka – barwnego, ale i indywidualnego dla każdego z nas. Mamy swoje ulubione słowa, niektórych nie znamy, a jak pokazuje autorka, wyraz powszechnie nadużywany „fajny” można zastąpić innymi słowami, bardziej precyzyjnymi (elegancki, fascynujący, estetyczny, ciekawy, perfekcyjny, bajkowy, doskonały itd.). Im więcej słów znamy, tym bogatszy jest nasz język, nasz osobisty słownik, który tworzymy przez całe swoje życie.
Źródło:  http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/2285/dawniej-czyli-drzewiej.html
Na zakończenie spotkania dzieci rozwiązały krzyżówkę na temat dawnych wyrazów. Świetną zabawą słowną okazały się scrabble, które wymagały kreatywności i znajomości słownictwa.
Cytaty pochodzą z książek:
Agnieszka Taborska, il. Lech Majewski, Licho i inni, wyd. BOSZ, Olszanica 2014.
Małgorzata Strzałkowska, il. Adam Pękalski, Dawniej czyli drzewiej, wyd. Bajka, Warszawa 2015.

wtorek, 8 grudnia 2015

Spotkanie DKK - "Sposób na Elfa" Marcin Pałasz

Elf, czyli Bardzo Niezwykła Forma Życia
 
Październikowe spotkanie „Książkołaków” poświęciliśmy niebanalnej książce Marcina Pałasza – „Sposób na Elfa”. Wydawać by się mogło, że jest to kolejna opowieść dla dzieci o tematyce zwierząt.  Owszem na okładce widnieje pies, a zza drzewa wychyla się prawdopodobnie jego właściciel. Jednak cała historia jest wypełniona po brzegi humorem, zabawnymi sytuacjami, ale i wartościami, które są przekazywane w sposób bardzo prosty, bez moralizowania czy perspektywy wszechwiedzącego dorosłego. Marcin Pałasz nie boi się języka współczesnych dzieci czy młodzieży, przełamuje dystans, wywołuje uśmiech wśród czytelników i jednocześnie pokazuje to, co jest najważniejsze w relacjach dziecko – rodzic, czy właściciel – zwierzę. Klubowicze poznali sympatycznego Elfa oraz jego nowych właścicieli, których nie jest tak łatwo wychować jak to się mogłoby wydawać psu.
Sposób na Elfa” to pierwsza część przygód rezolutnego psa, w którym zakochali się po same uszy – Duży i Młody. Zanim jednak Elf znalazł nowych właścicieli mieszkał w schronisku wraz ze swoją bliźniaczką – Erką. Jego wielkim marzeniem było znalezienie własnego domu:
 
Tak sobie myślę, że byłoby nieźle, gdyby ktoś nas stąd zabrał. Chciałbym zobaczyć te lasy i nawet te mieszkania ludzi. Mielibyśmy swojego człowieka, który wyprowadzałby nas na spacery. Na pewno udałoby się nam dobrze go wychować , no nie? Bo my jesteśmy mądre psy! Ale jakoś nikt do tej pory nas nie chciał wziąć” (s. 8)
 
Równolegle narrację prowadzi Duży, czyli ojciec nastolatka i pisarz. Samotne wychowywanie syna nie jest łatwym zadaniem. Młody prosi ojca o psa. Mężczyzna postanawia zaadoptować psa ze schroniska, przeglądając zdjęcia decyduje się przygarnąć właśnie Elfa. Pierwsze spotkanie z Dużym jest stresujące dla czworonoga, ale między zwierzęciem a człowiekiem nawiązuje się nić porozumienia. Nie tylko pies uczy się nowego otoczenia, poznaje mieszkanie, przedmioty i swoich właścicieli, także jego opiekuni uczą się psich zachowań, co rodzi wiele zabawnych sytuacji.  Elf jest energicznym psem, który dla swoich dobroczyńców jest gotowy zrobić niemal wszystko. Ojciec i syn dzielą się obowiązkami, akceptując różne fanaberie nowego domownika. Nie przypuszczają jednak, że ich ukochany pies całkowicie zmieni ich życie, pomoże ująć złodzieja, uratuje kota, a jego psia bliźniaczka trafi w dobre ręce. Także pisarz i jego nastoletni syn przeżywają wiele perypetii,
a wszystko, aby zdobyć serce pewnej dziewczyny, którą Młody jest zauroczony.
Marcin Pałasz tworzy niezwykle zgrany duet człowieka i psa, podkreślający więź, która tworzy się między nimi. Z opowieści wyłania się spójny dekalog dotyczący traktowania zwierząt. Pisarz wielokrotnie przytacza przykłady negatywnych ludzkich zachowań, piętnując ich okrucieństwo i bezmyślność. Warto wspomnieć, że autor opisując losy Elfa bazował na własnych doświadczeniach, bo jego inspiracją był prawdziwy Elf. Ujmujący jest także temat relacji między ojcem, a dzieckiem. Ich relacje są bardzo swobodne, przyjacielskie. Samotny ojciec staje przed wieloma problemami, ale syn jest dla niego najważniejszy. I wiele jest prawdy w jego przemyśleniach:
„Zawsze byłem zdania, że rodzic musi mieć czas dla swojego dziecka. Niekiedy trzeba odstawić na bok własne sprawy, by TEN czas znaleźć. Bez żadnych wymówek. Dojrzewa się jeden raz w życiu, wtedy ma się najgorsze dylematy i zdecydowanie wolałam, by problemy Młodego były rozwiązywane z moim udziałem, a nie za pomocą imprez, wiadomości wziętych z Internetu” (s. 125)
Oryginalne są również spostrzeżenia Elfa, który odkrywa świat na nowo: „Ech, bo ludzie najwyraźniej nie wiedzą, że każde uczucie ma swój zapach! Gdy ktoś się boi, pachnie inaczej. Gdy jest szczęśliwy – też inaczej. I tak dalej…” (s.44)
Sposób na Elfa” z ilustracjami Olgi Reszelskiej to piękną opowieść o przyjaźni między człowiekiem,
a psem. Elf to bohater, którego polubią dzieci i dorośli. Jego przemyślenia dotyczące ludzkiego świata wielokrotnie rozbawiły klubowiczów do łez. Trzeba jednak przyznać, że psi punkt widzenia obfituje w trafne spostrzeżenia, zdystansowane i wyśmiewające nasze nawyki. Autor stawia duży nacisk na współczesne problemy jakimi są: brak czasu dla dzieci, rozmów i zaufania. Pisarz nie prezentuje portretu idealnego ojca, Duży również popełnia błędy, stara się jednak zapewnić synowi bezpieczeństwo, komfort. Klubowicze bardzo polubili Elfa i ciężko było się z nim rozstać, na szczęście sympatycznego psiego bohatera można spotkać także w książkach: „Elfie, gdzie jesteś?”; „Elf wszechmogący”; „Elf i dom strachów” oraz „Elf i pierwsza gwiazdka”.
 
Na zakończenie spotkania klubowicze wykonali piękne portrety Elfa, dedykując je autorowi, Marcinowi Pałaszowi. Przyznaliśmy, że pisarz ma wielkie szczęście, będąc właścicielem tak inspirującego psa. Z niecierpliwością czekamy na kolejne przygody Elfa i jego opiekunów.

poniedziałek, 28 września 2015

Spotkanie DKK - "Czarownica piętro niżej" Marcin Szczygielski

Podczas wakacyjnego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci poznaliśmy kolejną książkę, od której nie można było się oderwać. „Czarownica piętro niżej” Marcina Szczygielskiego zawiera wszystkie elementy wspaniałej historii – magię, niezwykłe postacie, dreszczyk tajemnicy i humor, którym beztrosko żonglują bohaterowie. Piękno tej książki tkwi właśnie w różnorodności postaci, które mają wiele do powiedzenia…
Maja mieszka wraz z rodzicami w Warszawie. Jej wakacje zapowiadają się wspaniale, nareszcie będzie mogła oglądać swoje ulubione seriale i jeść pizzę. Rodzice stwierdzają, że ich córka zbyt wiele czasu spędza przed telewizorem, przesiąkając całkowicie serialowym „slangiem”. Zostaje wysłana do ciabci, czyli siostry babci, która mieszka w starej kamienicy w Szczecinie. Ciabcia okazuje się być straszą panią, której wszelkie technologiczne udogodnienia są obce. Nawet jej telewizor wydaje się być bardzo stary, bo jest czarno-biały. Nie inaczej wygląda jej mieszkanie – pełne dziwnych rzeczy: wanny schowanej w kuchennej skrzyni, makatek, poobijanych kubków, witraży i młynka do kawy, który wydaje się dziewczynce bardzo prymitywny. Maja spotyka też dziwnego kota, który bacznie obserwuje nową lokatorkę. Ciabcia ze spokojem przyjmuje towarzystwo narzekającej Mai, która niezbyt chętnie pomaga jej w ogrodzie. Dziewczynka odkrywa, że ogród ciabci jest bardzo dziwnym miejscem – kot okazuje się gadułą, a wiewiórka nie tylko potrafi mówić, ale uważa, że jest lisem… A gdyby wrażeń było za mało, gdzieś w zieleni kryją się Zdradliwe Lilie, niekoniecznie przyjaźnie nastawione do ludzi. Maja poznaje także nieznośnego urwisa Marka oraz sąsiadkę ciabci Poli – Monterową. Mała bohaterka odkrywa, że jej opiekunka nie jest zwykłą straszą panią, a jej ogródek kryje o wiele więcej tajemnic i niebezpiecznych sekretów. Rezolutna Maja szybko zapomina o serialach i innych udogodnieniach i daje się porwać niezwykłej przygodzie. Póki ma obok siebie gadającego kota, zwariowaną wiewiórkę i ukochaną ciabcię, to tak naprawdę wszystko może się wydarzyć…

Marcin Szczygielski stworzył współczesną historię, ale nie zabrakło też nostalgicznych elementów z przeszłości. Ciabcia i jej mieszkanie przypominają nam dawne czasy, kiedy to dzieci bawiły się na świeżym powietrzu, wykorzystując to, co miały pod ręka. Maja, która wkracza w ten niezwykły świat Ciabci, która nie umiała włączyć telewizora pilotem, nie miała komórki, nie oglądała żadnych seriali filmów, tylko ciągle czytała książki. I nie wiedziała, co to jest Internet! (s. 18), zmienia swoje nastawienie i nawiązuje nić porozumienia ze staruszką. Dziewczynka docenia opiekę ciabci Poli, która nie tylko świetnie gotuje, ale i jest osobą, na którą można liczyć w każdej sytuacji.

Każda z postaci wydaje się być bardzo oryginalna, posiadająca charakterystyczne cechy osobowości. Maja nie lubi kłamać, ponieważ doświadczyła konsekwencji mówienia nieprawdy: kłamanie po prostu się nie opłaca – prędzej czy później prawda wychodzi na jaw, a wtedy wszystko ogromnie się komplikuje. Jedno kłamstwo pociąga drugie, potem trzecie, czwarte, aż wreszcie człowiek całkiem się gubi w tych wszystkich zmyślonych rzeczach i wynika z tego okropna awantura. Kłamanie tylko na pozór jest wygodne – w efekcie zawsze przynosi wstyd (s. 12).

Dziewczynka lubi naśladować bohaterów z seriali, nawet posługuje się specyficznym językiem telenowel, co w rzeczywistości jest bardzo komiczne. Ciabcia to równie barwna postać, energiczna, zabawna, nawet trochę ekscentryczna. Zdobywa ona szybko sympatię czytelnika.

W baśniowej opowieści Szczygielskiego nie zabrakło też niezwykłych zwierząt i stworzeń. Pojawia się Kot, który gości czasami w mieszkaniu ciamci, jest bardzo nieufny, ale i wyjątkowo mądry. Pełni on rolę przewodnika, nie ujawnia swojego imienia, ale chętnie pomaga Mai wybrnąć z wielu niebezpiecznych perypetii. Drugim zwierzątkiem jest Foksi, wiewiórka, przekonana, że jest lisem. Jest też duch, mieszkający na strychu, który nie wiem kim jest. Oczywiście jest to wyzwanie dla Mai, która postanawia pomóc duchowi poznać jego tożsamość. „Czarownica piętro niżej” to nie tylko wciągająca aż po uszy historia, ale i skarbnica wartości, ujętych w przystępny dla dzieci sposób. Autor unika moralizatorskiego tonu dorosłych, pisząc w sposób bardzo ciepły, szczery, wywołując wiele pozytywnych emocji: Wydaje mi się, że każdy myśli o sobie, że jest miły i sympatyczny – stwierdziła Maja. Ale nie zawsze jest to prawda, bo to, że jest się sympatycznym według siebie, wcale nie znaczy, że jest się sympatycznym według innych (s. 175). Kiedy człowiek jest w złym nastroju, często mówi niegrzeczne rzeczy bez sensu tylko po to, żeby innym też popsuł się humor. Zły humor ma to do siebie, że bardzo chce być zaraźliwy (s. 185).

Książkę zdobią rysunki Magdy Wosik, które po każdym rozdziale streszczają to, co się już wydarzyło. Przypominają trochę komiksową historię, są pełne dynamiki i emocji. Te czarno-białe ilustracje pobudzają wyobraźnię i świetnie komponują się z historią.

Młodzi czytelnicy byli oczarowani powieścią, którą czytało się bardzo szybko z wypiekami na twarzy. Na podsumowanie emocjonującej dyskusji stworzyliśmy portrety literackie głównych bohaterów, wypisując charakterystyczne cechy i informacje. Klubowicze przyznali, że była to jedna z najlepszych książek jaką czytali w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Chyba każdy z nas chciałby przeżyć takie wakacje u ciabci…

*Cytaty pochodzą z książki: „Czarownica piętro niżej” Marcina Szczygielskiego, Warszawa 2013, wyd. Bajka.

piątek, 7 sierpnia 2015

Spotkanie DKK - "Noskawery" Paweł Beręsewicz

Kolejną książką, która wzbudziła w klubowiczach Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci „Książkołaki” wiele emocji była powieść Noskwery” Pawła Beręsewicza. Bardzo pouczająca i współczesna książka o mechanizmach świata reklamy i mody, skierowana do najmłodszych czytelników. Jak pisze o niej Joanna Papuzińska to „lektura-psikus” , która zaskoczy zarówno dziecko jak i rodzica.Czym są noskawery i dlaczego wszystkie dzieci pragną je mieć?
 
                                            Źródło: http://www.wyd-literatura.com.pl/foto/warianty/950/600/noskawery_500-2.jpg
Książka „Noskawery”to jeden z laureatów Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Główną bohaterką jest Zuzia Majda, która pewnego dnia oglądając reklamy w telewizji trafia na prawdziwie „czaderskie” noskawery, noszone przez samego Jacksona Beevera. Te przedziwne zapachowe, ochraniacze na nos stały się prawdziwym „krzykiem mody” i każde dziecko o nich marzyło. Zuzia również postanowiła zdobyć noskawery, aby zwrócić na siebie uwagę koleżanki, która nie zaprosiła jej na swoje urodziny. Dziewczynka poczuła się wykluczona
z grona rówieśników, a markowe nosoxy miały wszystko zmienić. Zuzia zwierza się ze swojego marzenia babci Marcie, która postanawia uszczęśliwić wnuczkę. Szyje ona noskawery według własnego projektu, początkowo prezent podoba się dziewczynce, niestety wizyta w szkole całkowicie zmienia podejście Zuzi do babcinych noskawerów, które bez markowej metki są tylko zwykłą podróbką. Babcia, jak to każda babcia, pragnie uszczęśliwić swojego wnuka i tym razem kupuje Zuzi oryginale noskawery… W tym samym czasie poznajemy mechanizm działania i projektowania modnych gadżetów, które tak naprawdę są niepraktyczne i nieprzydatne. Pomysłodawcą tytułowych noskawerów jest wielki projektant „Cesarz Mody” – Benetti, mieszkający na Manhattanie. Postanawia on ze zwykłych komicznych „skarpet na nos” stworzyć produkt pożądany i doskonale wie jak to osiągnąć. Wystarczy tylko zapłacić idolowi nastolatków, celebrycie, z którym utożsamiają się rzesze fanów, który zachęci ich do noszenia bezużytecznych noskawerów.
Paweł Beręsewicz obnaża działanie mechanizmów reklamy. Moda zmienia się z dnia na dzień
i ogranicza się tylko do chęci posiadania. Przekonuje się o tym bohaterka książki –Zuzia. Wielokrotnie reklamy budzą w nas pragnienie posiadania jakiejś rzeczy, która ma uczynić z nas kogoś lepszego. Dotyczy to również problemu akceptacji, utożsamiania się z grupą, rówieśnikami. A tak naprawdę przyjaźń rodzi się w zupełnie inny sposób i najlepiej odzwierciedlają to słowa babci Marty:
 
„Przecież lubi się ludzi za to, co mają w środku, a nie za to, co na sobie noszą” (s.19)
 
Podczas spotkania tworzyliśmy reklamę ulubionej książki, a także rozmawialiśmy jak powinna wyglądać reklama, aby nie była zbyt denerwująca. Dzieci stwierdziły, że najważniejsze są: szczerość i humor. Reklama nie powinna wprowadzać odbiorcy w błąd, powinna także być zaskakująca, niebanalna a na pewno dłużej zapadnie nam w pamięć. Warto jednak pamiętać, że współczesne reklamy to przede wszystkim narzędzia sprzedaży i nie można zbyt pochopnie ulegać ich wpływom oraz manipulacji. 

piątek, 24 lipca 2015

Spotkanie DKK - "Sklepik Okamgnienie. Walizka pełna gwiazd" Pierdomenico Baccalario



 Źródło okładki: http://forum.gazeta.pl/forum/w,16375,149460243,149460243,Sklepik_Okamgnienie.html

Wakacje to idealny czas na podróżowanie, przygody i czytanie. W lipcu klubowicze rozmawiali o książce Pierdomenico Baccalario„Sklepik Okamgnienie. Walizka pełna gwiazd”, która okazała się idealną, wakacyjna lekturą -  pełną tajemnic, akcji, napięcia. Autor dobrze znanej i popularnej serii  „Ulysses Moore”  zabiera nas znowu w świat zagadek, sekretów, związanych z baśniowymi rekwizytami. 
„Walizka pełna gwiazd” to pierwsza część przygód chłopca o imieniu Finley Mc Phee, który zaprasza czytelników do magicznego sklepu. Finley lubi spędzać czas ze swoim psem Gałganem, łowiąc ryby i włócząc się po miasteczku Applecross. Niestety chłopiec zbyt często wagaruje i musi powtarzać klasę. Rodzice postanawiają ukarać syna i na okres wakacji posyłają go do pracy . Finley nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw, ale nie ma wyboru i zostaje zastępcą listonosza. Praca okazuje się nie być taka zła, bo chłopiec jeździ rowerem i zawsze ma w pobliżu swojego wiernego towarzysza – Gałgana. Finley nie ma problemu z dostarczaniem listów aż do chwili, kiedy to musi doręczyć niezwykły list do państwa Lily, prowadzących Sklepik „Okamgnienie”. Chłopiec jest zdziwiony, ponieważ nigdy nie słyszał o takim sklepiku, tym bardziej, że adres wskazuje na odludne miejsce. Postanawia jednak dostarczyć list do tajemniczego domu. Gdy dociera do celu, zastaje w domu piękną dziewczynkę – Aiby Lily, która niedawno wprowadziła się wraz z ojcem do miasteczka Applecross. Aiby pomaga naprawić zepsuty rower Finleya, na który nieoczekiwanie spadł głaz. Dziewczyna używa do tego odrobiny magii, czym zadziwia naszego bohatera. Finley postanawia bliżej poznać tajemniczą Aiby oraz historię jej rodziny. Okazuje się bowiem, że  państwo Lily nie są właścicielami zwykłego sklepiku, ale handlują i naprawiają magiczne przedmioty, posiadające niezwykłe możliwości. Ktoś jednak pragnie zniszczyć sklepik i przywłaszczyć sobie baśniowe przedmioty. Finley wraz z Aiby postanawiają rozwikłać zagadkę i uchronić sklep przed nieszczęściem…
Finley Mc Phee to odważny chłopiec, wrażliwy, bystry, który niczym prawdziwy detektyw śledzi i rozwiązuje zagadki. Zauroczony Aiby i aurą magicznego sklepiku, postanawia dowiedzieć się o nim więcej. Jak się później dowiaduje - wszystkie magiczne przedmioty zostały spisane w „Wielkiej księdze magicznych przedmiotów”, a pierwszy sklepik powstał w Chinach w 868 r. Aby otworzyć sklepik potrzeba czterech kluczy, w kształcie: świerszcza, skorpiona, skarabeusza oraz pszczoły. Auror skonstruował bardzo przemyślaną fabułę, chociaż sklepik Okamgnienie zdaje się skrywać jeszcze wiele tajemnic, o których delikatnie wspomina pisarz.
W książce odnajdziemy drobiazgowe ilustracje Iacopo Bruno. Przedstawiają one baśniowe przedmioty, które wraz z krótkim opisem stanowią inwentarz sklepiku Okamgnienie. Są tu spodnie ze szkockiej, czystej żywej wełny, które same chodzą; kij podróżny – umożliwiający teleportacje; latający dywan Sindbada Żeglarza, a nawet proszek „Znikające wspomnienie Professional Pound”. Powieść P. Baccalario wpisuje się w tematykę Ulyssesa Moore`a, wprowadzając w magiczny świat rekwizytów i bajkowych postaci. Jest to na pewno jedna z książek, które warto zabrać na wakacje.
Książka zainspirowała nas do stworzenia własnego magicznego sklepiku, w którym można było kupić jabłko Śnieżki, lustereczko, latający dywan, różdżkę czy czarodziejskie krzesło. Walutą były magiczne talony, a każdy zakupiony przedmiot posiadał ukryte zadanie do rozwiązania. Zabawa była świetna okazją do przypomnienia sobie baśni oraz jej bohaterów. 

środa, 3 czerwca 2015

O miłości do książek- DKK w audycji „Kolorowy mikrofon” Polskiego Radia Rzeszów



Klubowicze Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci „Książkołaki” : Nina Karbarz oraz Hanna Oleksiewicz, uczennice klasy V, Szkoły Podstawowej nr 24 w Rzeszowie, gościły w Polskim Radiu Rzeszów. Podczas audycji dla najmłodszych słuchaczy „Kolorowy mikrofon” opowiadały o swojej miłości do książek oraz o działalności Dyskusyjnego Klubu Książki „Książkołaki” , do którego należą od samego początku. Pani redaktor – Bernadeta Szczypta oprowadziła  nas po radiu, odkrywając przed nami wiele radiowych tajemnic. W trakcie audycji  czytelniczki opowiadały o swoich ulubionych książkach, które zabrały ze sobą do studia. Nina i Hania podzieliły się ze słuchaczami swoimi wrażeniami  ze spotkań klubu, zachęcając młodych czytelników do rozmów o książkach, które bywają burzliwe, pełne emocji. Podczas audycji pojawiły się też pytania związane z wyborem literatury, cechami charakterystycznymi dobrej książki i wartościami jakie niesie za sobą czytanie. Dziewczynki sprawdziły się także w roli prezenterek pogody, a także zaprezentowały fragment  ulubionej książki -  „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren .

Audycja dostarczyła niezapomnianych wrażeń, a klubowiczom sprawiła wiele radości. Dziewczynki poznały radio od kuchni, a mikrofony w studiu okazały się nie takie straszne jak można było sądzić.

środa, 20 maja 2015

Spotkanie DKK - "Wielkie pytania malych ludzi" Wojciech Mikołuszko, "Wnuczka do orzechów" Małgorzata Musierowicz




Podczas majowego Dyskusyjnego Klubu Książki rozmawialiśmy o dwóch książkach –Wojciecha Mikołuszki „Wielkie pytania małych ludzi” oraz Małgorzaty Musierowicz „Wnuczka do orzechów”. 
„Wielkie pytania małych ludzi” to zbiór 51 niezwykłych pytań, które zadały dzieci . Cykl ten pojawił się w „Gazecie Wyborczej”  i jak mówi dziennikarz:
Młodzi czytelnicy, a jeszcze częściej dorośli w ich imieniu(…) przesyłali swoje pytania. Ja zaś w pocie czoła przeszukiwałem książki, czasopisma i Internet, rozmawiałem z badaczami i popularyzatorami nauki, by znaleźć jak najlepszą odpowiedź. Co tydzień opisywałem ją, starając się tak dobrać słowa, by stała się zrozumiała dla małych czytelników.” (s.7)
Autor na każde z pytań próbuje odpowiedzieć, a są one naprawdę trudne, a czasami i śmieszne.  Jednak pozwalają one na wytłumaczenie jak działają prawa fizyki, świat przyrody czy ludzki organizm. Mali odkrywcy chcą wiedzieć wszystko, a ich pytania wprawiłyby niejednego dorosłego w zakłopotanie, np. Czy można przejść pod łukiem tęczy?, Co by się stało z Ziemią, gdyby wpadła do czarnej dziury?, Czy głowa kleszcz jest twardsza od młotka?, Dlaczego w ciemnościach nie widać kolorów?. Pojawiają się też pytania bardzo filozoficzne: Po co wymyślono czas?, Jak wygląda nic?, Po co żyjemy, skoro umieramy?, Co się myśli, jak się nie myśli?.  
Humorystyczne ilustracje Joanny Rzezak pozwalają lepiej zrozumieć wyjaśnienie autora. Książka wielokrotnie wprawiła klubowiczów w zdziwienie, rozbawiła, ale i pobudziła zainteresowanie otaczającym nas światem.”Wielkie pytania małych ludzi” Wojciecha Mikołuszki to idealna książka dla małych badaczy, którzy chcą poznać bliżej naszą planetę i niezwykłe zjawiska przyrodnicze. Odpowiedzi są dostosowane do wieku zadających, a ciekawostki rozbudzają wyobraźnię.
Druga książka „Wnuczka do orzechów” Małgorzaty Musierowicz to 20 tom „Jeżycjady”. Fabuła powieści tym razem toczy się na wsi . Dorota Rumianek jest nastolatką, mieszka wraz z dwiema babciami, opiekując się swoim gospodarstwem, które dostała w spadku po dziadku.  Jej wielkim marzeniem jest praca w służbie zdrowia. Pewnego dnia znajduje nieprzytomną kobietę i udziela jej pomocy. Iga Pałys, bo to ona okazuje się być poszkodowaną, postanawia odpocząć na wsi i wynajmuje pokój u dziewczyny. Sprowadza na  łono natury także swojego bratanka – Ignacego, dla którego pierwsze chwile na wsi nie są zbyt przyjemne, ale na pewno okażą się niezapomniane. Natomiast Dorota pozna kogoś, o kim nie będzie mogła zapomnieć…

„Wnuczka do orzechów” to pozycja obowiązkowa  dla fanów „Jeżycjady”. Szczególnie spodoba się nastoletnim czytelnikom, którzy śledzą przygody rodziny Borejków . Tym razem zostajemy zaproszeni przez autorkę na wieś, oazę spokoju i wakacyjnych przygód. Tytułowa  wnuczka to zaradna i odważna dziewczyna, która pracy się nie boi. Jej wychowaniem zajmują się babcie, podczas gdy jej matka pracuje jako pielęgniarka za granicą.  W tle głównego wątku rozgrywają się perypetie rodziny Borejków, ich dialogi tryskają humorem i są charakterystyczne dla wcześniejszych tomów „Jeżycjady”. Powieść z jednej strony jest przyjemna w odbiorze, a z drugiej cechuje ją przewidywalność. Świat wsi i rodzinne środowisko opisywane przez Musierowicz są zbyt idealistyczne, ale może właśnie za to kochają „Jeżycjadę” rzesze czytelników, którzy mogą uciec przed szarą codziennością w literaturę, pokazującą rzeczywistość z tej pozytywnej, kolorowej strony.
Wśród klubowiczów zdania na temat obydwu książek były podzielone. Tym bardziej, że „Wielkie pytania małych ludzi” prezentowały książkę o charakterze popularnonaukowym a „Wnuczka do orzechów” – powieść młodzieżową.

Członkowie „Książkołaków” postanowili podjąć wyzwanie i przeczytać w 2015 roku aż 300 książek. Na każdym spotkaniu wypisujemy tytuły i autorów książek, które udało nam się przeczytać od ostatniego spotkania DKK. W chwili obecnej przeczytaliśmy razem – 27 pozycji i mamy nadzieję, że uda nam się zrealizować wyzwanie. Nasze zmagania oraz listę książek przeczytanych można śledzić w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży.

czwartek, 14 maja 2015

Spotkanie DDK - "Dzieci doktora Motyla" Wojciech Mikołuszko

Kwietniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci „Książkołaki” dotyczyło tematyki przyrodniczej. Książka „Dzieci doktora Motyla” Wojciecha Mikołuszki otworzyła przed nami tajemniczy świat owadów. Autor jest dziennikarzem naukowym i stara się odpowiadać na trudne pytania jakie zadają dzieci. Jak sam o sobie mówi: W dzieciństwie biegałem z lornetką za ptakami, hodowałem chrząszcze wodne w akwarium, robiłem zielniki i wrzucałem muchy w pajęcze sieci. Myślałem, że będę naukowcem. Ale gdy dorosłem, nie mogłem się zdecydować, jaką specjalizację wybrać. Ostatecznie zrobiłem magisterium z paleontologii. Wciąż jednak gnębił mnie żal, że nie zajmuję się ptakami, chrząszczami albo pająkami. Po roku rzuciłem zatem uprawianie nauki i odnalazłem się w pracy dziennikarza naukowego.
 Źródło: http://merlin.pl/Dzieci-doktora-motyla_Wojciech-Mikoluszko/browse/product/1,1271974.html

Wojciech Mikołuszka opublikował takie książki dla dzieci, jak: „Tato, a dlaczego?” (2010); „Tato, a po co ?” (2012); „Wielkie pytania małych ludzi” (2014); „Z tatą w przyrodę” (2015).

„Dzieci doktora Motyla” to niezwykła opowieść dla dzieci i młodzieży o świecie przyrody, którą warto chronić. Takimi strażnikami lokalnej flory i fauny jest rodzeństwo: Jasiek i Basia, którzy za wszelką cenę chcą pokrzyżować niecne plany wójta. Jego plany dotyczą budowy drogi, która miałaby przebiegać przez łąkę, będącą środowiskiem naturalnym dla zagrożonego gatunku motyli – modraszka ariona. Jasiek i Basia pasjonują się przyrodą jak ich tato, który zaraził ich miłością do niej. Dzieci, po kolejnej nieudanej próbie powstrzymania wójta przed zniszczeniem łąki, przypadkowo trafiają na stare, zniszczone kartki. Jasiek odkrywa, że wśród nich znajduje sie przepis na eliksir Nureddina. Tajemniczy płyn posiada magiczne właściwości zmniejszania. Dzieci postanawiają wypróbować działanie eliksiru na krowie sąsiada. Kiedy zwierzę zmniejsza się do mikroskopijnych rozmiarów, rodzeństwo postanawia użyć płynu w walce z wójtem. Niestety ktoś inny pada ofiarą eliksiru Nureddina. Jasiek i Basia, aby naprawić błąd wypijają eliksir i zostają pomniejszeni do rozmiarów muchy. Czeka na nich świat wysokich traw, niebezpiecznych mrówek i innych owadów. Okazuje się, że niezwykle trudno być malutkim w takim świecie. Czy uda im się powrócić do normalnych rozmiarów i powstrzymać wójta przed budową drogi?

Książka Wojciecha Mikołuszki jest godna plecenia nie tylko dla fanów flory i fauny, ale dla wszystkich ciekawych świata czytelników. Z dziećmi doktora Motyla nie możemy się nudzić. Jasiek i Basia to prawdziwi odkrywcy, którym świat natury jest bardzo bliski. Interesująca jest również postać doktora Motyla, który samotnie wychowuje dzieci, łącząc z tym swoją pasję do owadów. W powieści pojawia się także książka „Doktor Muchołapski” Erazma Majewskiego, w której kryje się przepis na magiczny eliksir zmniejszający. Wraz z bohaterami odkrywamy życie owadów, patrząc na wszystko z perspektywy małej mrówki. Główne przesłanie powieści to ochrona przyrody oraz zachęcenie czytelników do poznawania świata, który nas otacza, ponieważ jak mówi doktor Motyl: my, ludzie, jesteśmy częścią przyrody i nie możemy bez niej istnieć. I ta przyroda potrzebna jest cała, ze wszystkimi roślinami, Roślinożercami i drapieżnikami. Każdy gatunek ma w niej swoje miejsce. Już zniszczyliśmy wiele i teraz chodzi o to, by chronić to, co zostało (W. Mikołuszko, „Dzieci doktora Motyla”, Warszawa 2013, s. 55).

Książka zainspirowała klubowiczów do zagrania w grę planszową dotyczącą znajomości gatunków motyli w Polsce, ich życia oraz działań ekologicznych. Oglądaliśmy także leksykony z motylami, rozmawialiśmy o owadach oraz wysłuchaliśmy bardzo ciekawego wywiadu z autorem, który znajduje się na stronie Polskiego Radia: http://www.radiopik.pl/64,16,wojciech-mikoluszko

Źródło cytatów: http://adlaczego.blogspot.com/